Sentymenty już się nie liczą
Wielki kapitał pomaga poprawić wyniki, ale odcina drużyny od korzeni i utrudnia rozwój rodzimych talentów

Czterdzieści lat temu Argentyńczyk Diego Maradona otrzymał złotą statuetkę FIFA dla najlepszego gracza mundialu w Meksyku. Trzy lata później w tajemniczych okolicznościach nagroda zniknęła z jego skrytki bankowej w Neapolu. Według jednej z wersji trofeum zostało skradzione przez Camorrę, z którą słynny piłkarz utrzymywał bliskie relacje. W 2024 r. statuetka niespodziewanie odnalazła się na licytacji francuskiego domu aukcyjnego Aguttes. Wybuchł skandal, w którego wyniku sąd w Wersalu na wniosek spadkobierców wstrzymał aukcję. Sprzedawca statuetki przekonywał, że nie wiedział o kradzieży. Nie był to pierwszy i ostatni raz, gdy chciwość doprowadziła do profanacji piłkarskich symboli.
Pazerny Gianni
Rozegrany w USA, Kanadzie i Meksyku mundial to najbardziej skomercjalizowana impreza tej rangi w historii. Każdy mecz przerywały trzy bloki reklamowe, z których środkowy niekiedy trwał ponad 20 minut. Finał okrasił występ gwiazd muzyki przypominający przepychem Super Bowl. Mistrzostwa miały być wyrazem jedności trzech państw, ale ostatecznie stały się pokazem dominacji Stanów Zjednoczonych – od ćwierćfinałów wszystkie mecze odbyły się właśnie tam. Prezydent Donald Trump wymusił na FIFA anulowanie czerwonej kartki dla amerykańskiego napastnika Folarina Baloguna, by ten mógł zagrać w kolejnym spotkaniu, a na koniec wepchnął się do zdjęć triumfującej Hiszpanii.

