Organizowanie w firmach pokojów relaksu
Bawić się, czy się nie bawić?
W projektowanych obecnie biurach coraz częściej aranżowane są pokoje służące do gier i zabaw dla pracowników. Pojawiają się w nich stoły do ping-ponga czy konsole PlayStation. Wiele z tych pomysłów rodzi się przy czynnym udziale samych zatrudnionych.
Tak było na przykład z biurem Unilever czy nagrodzonymi ostatnio w konkursie "Kreatywne Biuro" siedzibami firm Google (I miejsce) i Kraft Foods (II miejsce), w których pracownicy mieli możliwość współuczestniczenia w zespołach współpracujących z architektami projektującymi siedziby firm. Konkurs został zorganizowany pod patronatem Great Place to Work Institute Polska oraz firmy doradczej Innovatika, co samo przez się stanowi rekomendację dla takich rozwiązań.
Kiedy jednak do nobliwych wnętrz głównych kwater poważnych korporacji zakrada się frywolny element, od razu rodzą się pytania o celowość, granice, dopasowanie do kultury firmowej czy zwykłą uczciwość pracowniczą. To przecież pokusa - szczególnie dla rozmiłowanych w zabawie młodych ludzi - by namiętność do gry na konsolach zakrólowała nad siermiężną realizacją zwykłych codziennych zadań. Co na ten temat mówią przedstawiciele firm, w których już są pomieszczenia służące zabawie i organizacji, w których jeszcze ich nie ma albo wręcz nie powinno być?
Paweł Berłowski
Marek Mos
dyrektor personalny, CEE, Bliski Wschód i Afryka Północna, Google
Profesjonalizm i zabawa
Kultura pracy Google nie wymaga powagi, aby być profesjonalnym. Jest wprost przeciwnie - zakładamy, że utrzymanie radosnej i zabawnej atmosfery sprzyja kreatywności i poczuciu przyjemności z pracy. Odnosi się to zarówno do tego, w jakim tonie rozmawiamy ze sobą i w jakiej atmosferze funkcjonujemy od strony stricte biznesowej, ale również do tego, w jaki sposób spędzamy przerwy w pracy.


