Szkoła czy kursy dla trenerów czyli jak zostać szkoleniowcem?
Wrzesień kojarzy się z powrotem do szkoły. To także ostatni moment na podjęcie decyzji o swoim rozwoju w szerszym kontekście, jakim może być nabycie nowych kompetencji, jak i całkowite przebranżowienie przez wybór studiów podyplomowych czy szkoły trenerów.
Jednym z częściej poruszanych zagadnień dotyczących kształcenia trenerów/szkoleniowców jest obranie jednej z trzech ścieżek rozwoju. Systematyzując dostępne na rynku rozwiązania, można wyróżnić trzy ścieżki kształcenia trenerskiego:
● szkoła trenerów lub studia podyplomowe trwające zwykle od trzech miesięcy do jednego roku,
● starannie dobrane kursy trenerskie połączone z możliwością testowania w praktyce stopniowo przyswajanych umiejętności, również rozłożone w podobnym czasie,
● certyfikacja trenerska metodą portfolio z wykorzystaniem modelu kompetencyjnego.
Praca trenera wymaga podejścia holistycznego, powstałego z wiedzy i doświadczeń wielu różnych specjalności. Przeanalizujmy charakterystyczne cechy tych rozwiązań.
Kursy trenerskie
Poznałem tę ścieżkę rozwoju trenerskiego osobiście, co nie znaczy, że uważam ją za najlepszą. Ma ona zarówno wady, jak i zalety. Można stwierdzić, że jest to jedno z najpopularniejszych rozwiązań ze względu na niski koszt oraz szybkość wdrożenia.
Uczestnictwo w dwudniowym szkoleniu train the trainer to pierwszy krok na drodze do gruntownego przygotowania się do roli trenera. Tego typu szkolenie dostarczy wiedzy podstawowej, jednak może przyczynić się do bardziej świadomego wykonywania tego zawodu. To oferta również dla tych, którzy są ciekawi trenerstwa, ale nie wiedzą, czy faktycznie będą szkolić. Poziom rezygnacji ochotników wewnętrznie zmotywowanych do udziału w szkoleniu jest na poziomie nieprzekraczającym 5 proc. Często zleceniodawca/sponsor szkolenia nie przeprowadza preselekcji uczestników, tylko wyznacza osoby do szkolenia trenerskiego według klucza, jakim jest posiadanie specjalistycznej wiedzy, którą trzeba skaskadować wewnątrz organizacji. Poziom rezygnacji wówczas może sięgać nawet 30 proc. Dobrze gdy prawdziwy rozwój jest pochodną tego, co robimy w życiu, a nie listą do realizacji.

