Sieć wymiany myśli i doświadczeń
Rozmowa Anną Paczuską, liderką GE Healthcare Women’s Network, o tym, jak przekonać zarząd do programu promującego kobiety oraz jakich błędów unikać, by program odniósł sukces

Pierwszy dzień Pani pracy w GE Healthcare był pierwszym dniem funkcjonowania GE Healthcare Women’s Network. Jak wyglądały jego początki?
Gdy przyszłam do firmy, właśnie odbywała się inauguracja programu. Miały się nim zajmować dwie wybrane już osoby. Dyrektorem generalnym była wtedy kobieta, szefową działu diagnostyki obrazowej była kobieta, szefową działu kontrastów była kobieta, szefową specjalistów produktowych była kobieta, dyrektorem finansowym też kobieta. Tak naprawdę tych kobiet było wiele i pamiętam, że jeden z menedżerów wstał i powiedział: „No, to już jest chyba przesada!”. Wtedy pomyślałam sobie: „To bardzo ciekawe”.
I wtedy pomyślała też Pani, że warto zostać liderką sieci kobiet w GE Healthcare?
Wtedy pomyślałam, że warto się zaangażować. Po jakimś czasie dyrektor generalna zaprosiła ówczesne liderki na rozmowę. Byłam tam obecna. Podsunęłam nawet pomysł na motywacyjny warsztat z efektem WOW. Warsztat się odbył, ale efektu WOW jakoś nie było. Uczestnicy przychodzili z laptopami, nie byli „tu

