Generacyjny mit
W analizach i raportach dotyczących rynku pracy często wykorzystywany jest podział pracownic i pracowników na generacje, takie jak: baby boomers, pokolenia X, Y (zwane też milenialsami) czy Z. Każdej z grup przypisuje się pewne wyróżniki, m.in. takie jak: motywacja np. do pracy, słabe i mocne strony, kluczowe wartości czy postrzeganie zatrudnienia pod kątem korzyści. Większość z nas zapewne choć raz posłużyła się tymi etykietkami czy przyglądała się ich charakterystykom. Ale czy takie podziały pokoleniowe mają w ogóle sens? Czy pomagają pracodawcom? A może przeciwnie - podsycają stereotypy i uprzedzenia, prowadząc do dyskryminacji?

W maju ubiegłego roku Philip Cohen, socjolog z Uniwersytetu w Maryland, napisał list otwarty do Pew Research, słynnego ośrodka specjalizującego się w problematyce badań trendów społecznych na świecie. Wezwał w nim badaczy do zaprzestania posługiwania się powszechnie stosowanymi etykietami pokoleniowymi. Wskazał, że podział na generacje nie ma podstaw naukowych. Argumentował, że wszystkie kategorie, z wyjątkiem baby boomers, zostały wymyślone i nazwane w sposób arbitralny na potrzeby marketingowców i konsultantów. Cohen podkreśla, że taka klasyfikacja nie ma uzasadnienia empirycznego


