Dylematy liderów
Pytać czy słuchać?
Firmy często pytają pracowników o zdanie – ankiety zaangażowania, barometry nastrojów, skrzynki pomysłów czy programy innowacji pracowniczych są standardem. Paradoks polega jednak na tym, że im więcej danych zbierają, tym częściej pracownicy mają poczucie, że ich głos niewiele zmienia. Liderzy deklarują otwartość na feedback, ale w praktyce brakuje czasu, procesów i odwagi, aby przekładać informacje z organizacji na realne decyzje. Czy współczesne firmy naprawdę słuchają swoich ludzi, czy raczej tylko pytają?


Paweł Dudek
Ekspert w zakresie zarządzania zmianą i rozwoju biznesu, twórca ChangeMentor.pl, współpracuje z Silfra Consuling oraz Gekko AdvisoryNow
Jako prezes zarządu, konsultant i wykładowca w programach MBA wielokrotnie spotykałem się z opinią, że liderzy, zarządy czy właściciele firm w niewystarczającym stopniu słuchają swoich zespołów. Nawet jeśli w organizacji istnieją mechanizmy zbierania informacji oraz wykorzystywania wiedzy ukrytej na niższych szczeblach struktury, wśród pracowników często pozostaje poczucie, że zgromadzone wnioski nie przekładają się na realne działania. W konsekwencji pojawia się przekonanie, że głos zespołu ma ograniczony wpływ na kierunek zmian w organizacji.
Czy mój głos ma znaczenie?
Podobne obserwacje pojawiają się również w doświadczeniach praktyków pracujących z organizacjami. - Umiejętność słuchania jest dziś jedną z najbardziej niedocenianych kompetencji wśród tzw. power skills. Z jednej strony organizacje wypracowały różne metody systemowego zbierania feedbacku, jednak nieczęsto spotyka się systemowe podejście do gromadzenia pomysłów na usprawnienia, a jeszcze rzadziej takie, które nie pozostawia pomysłodawcy z poczuciem: „nic się z tym nie wydarzyło, więc może następnym razem nie warto” - mówi Natalia Ćwik, Product Team Lead w CampusAI. Do tego dochodzi wiele niuansów o charakterze politycznym - w praktyce często okazuje się, że to, kogo słuchamy, zależy od tego, kto jest bliżej centrum decyzyjnego i kto mówi głośniej.

