Gazeta Samorządu i Administracji 6/2005 z 14.03.2005, str. 39
Data publikacji: 01.07.2018
Społeczeństwo musi uczestniczyć w sprawowaniu władzy
PROF. MICHAŁ KULESZA PODSUMOWUJE
prof. MICHAŁ KULESZA, współtwórca reformy samorządowej, obecnie wykładowca uniwersytecki i ekspert samorządowy
- Jest wiele powodów, które sprawiają, że widać odwrót od zainteresowania życiem publicznym. Trzeba pamiętać, że demokracja partycypacyjna, czy inaczej społeczeństwo obywatelskie, to po roku 1989 była w Polsce bardzo młoda roślinka. Tak naprawdę - sadzonka. Dobry ogrodnik musi o nią dbać. Jeżeli tego nie robi - roślina usycha. Po 1989 roku w naszym państwie dwukrotnie podjęto próbę oddania władzy na powrót w ręce scentralizowanego aparatu biurokracji rządowej i partii politycznej - to osłabiło bardzo aktywność obywatelską w skali lokalnej. Do tego doszła okropna wizja polityki jako pola patologii i przestępczości. W tej sytuacji normalny człowiek, który mógłby poświęcić się sprawom obywatelskim, bo jest lekarzem, nauczycielem, inżynierem, robotnikiem, listonoszem, rolnikiem, mówi: Jak najdalej od tego! To bardzo istotny powód, dla którego roślina w znacznym stopniu uschła. Ożywienie jej jest bardzo trudne, ponieważ znaczna część władz samorządowych - mówię to na zimno i z ogromnym smutkiem - w ogóle nie rozumie czynnika współpracy obywatelskiej. Jakby pochodzili z innego świata, z innej planety. Nie rozumieją, że samorząd jest silny poparciem obywateli, a nie próbą panowania nad nimi. Radni, wójtowie, burmistrzowie, starostowie - bo wyżej są już inne mechanizmy społeczeństwa obywatelskiego - muszą rozumieć, że moment, w którym nastąpi alienacja władzy lokalnej, jest momentem końca samorządu w sensie społecznym; wtedy wracają „oni”. A to nastąpiło już - niestety - w wielu miejscach w Polsce.
