Zmiana szefa PIP i ZUS. Jakie konsekwencje dla biznesu po 8 lipca 2026 r.?
8 lipca wchodzi reforma PIP. Skala niepokoju w biznesie sięgnęła zenitu, gdy przed jej wdrożeniem doszło do wymiany głównego inspektora pracy oraz prezesa ZUS. Członkowie powołanej przez DGP Rady Prawno-Gospodarczej ostrzegają, że zamiast dialogu i stabilności mogą czekać nas większy fiskalizm, represyjność i kontrola algorytmiczna.

Wchodząca w życie w środę reforma PIP po raz pierwszy daje inspektorom prawo do samodzielnego przekształcania umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę. Na dzień przed wdrożeniem obawy budzi to, że przepisy będą realizowane pod nowym kierownictwem. Dotychczasowy główny inspektor pracy popierał wypieranie umów śmieciowych i B2B na rzecz etatów, ale deklarował uwzględnianie realiów biznesu. Pytanie, czy ten kurs zostanie utrzymany, czy zaostrzony pod rządami nowego szefa PIP.
DGP zapytał o opinie członków Rady Prawno-Gospodarczej, powołanej w styczniu z inicjatywy redakcji. To forum doradcze skupiające liderów czterech filarów polskiej przedsiębiorczości: Pracodawców RP, Związku Przedsiębiorców i Pracodawców BCC, Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) oraz Konfederacji Lewiatan.
Ryzyko braku stabilności
Profesor Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka ds. stosunków pracy, dialogu społecznego i rynku pracy w Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), ocenia, że roszady kadrowe mogą wynikać z dostosowania kierownictwa PIP do oczekiwań MRPiPS. Przypomina, że poprzedni szef deklarował stosowanie reformy z uwzględnieniem realiów biznesu i bez jego paraliżowania.
– Wejście w życie reformy PIP budzi uzasadnione obawy o rozkład sił w sporach o charakter zatrudnienia. Istnieje ryzyko, że zmiany zwiększą represyjność kontroli i uczynią z PIP głównego arbitra sporów pracowniczych – uważa. Ostrzega przed możliwością powstania niebezpiecznej tendencji, w której wynik kontroli może być traktowany jako rozstrzygnięcie, a sąd jedynie jako instancja weryfikacyjna; dotąd sądy pracy kierowały się realiami obrotu gospodarczego i art. 22 kodeksu pracy.
Zagrożenie dla ciągłości interpretacji
Marek Górski, prezydent Konfederacji Lewiatan, także uważa, że stabilność PIP jest kluczowa dla wdrożenia zmian i uniknięcia chaosu oraz niepewności.
Wskazuje, że zmiana kierownictwa PIP w tak newralgicznym momencie może zagrozić ciągłości przyjętej praktyki interpretacyjnej, przewidywalności działań organów kontrolnych, sposobowi stosowania nowych regulacji oraz stabilności komunikacji z przedsiębiorcami.
Przypomina, że PIP czekają zadania związane z przekwalifikowaniem umów cywilnoprawnych oraz wdrożeniem unijnej dyrektywy o przejrzystości wynagrodzeń.
– Firmy oczekują spójnych interpretacji, konsekwentnej komunikacji oraz zachowania ciągłości wypracowanej praktyki stosowania przepisów. Wszelkie dotyczące władz PIP powinny uwzględniać niezależność i stabilność instytucji oraz utrzymanie dialogu z biznesem – podkreśla.
Cyfrowy fiskalizm
Doktor Łukasz Bernatowicz, prezes ZP BCC, wiceprzewodniczący RDS, twierdzi, że przy ocenie tego kroku musimy odłożyć na bok kwestie personalne i spojrzeć na moment jego wprowadzenia.
– Zmiana na zaledwie kilka dni przed wejściem w życie najbardziej fundamentalnej rewolucji w prawie kontroli pracy od lat to niefortunne posunięcie z punktu widzenia zarządzania ryzykiem – uważa i wskazuje, że wdrażanie tak znaczącej zmiany w przepisach wymaga stabilności operacyjnej, dlatego biznes się obawia, że zmiana wprowadzi chaos interpretacyjny i brak przewidywalności. Podkreśla, że pracodawcy nie obawiają się samych kontroli, ale radykalnej zmiany charakteru uprawnień PIP.
Równolegle ze zmianą szefa PIP nastąpiła również zmiana na stanowisku prezesa ZUS. Reforma wprowadza zaawansowaną współpracę i automatyczną wymianę danych między PIP, ZUS oraz Krajową Administracją Skarbową (KAS). Doktor Łukasz Bernatowicz wskazuje, że największy niepokój budzi technokratyczny wymiar reformy. Połączenie baz danych przy jednoczesnym wykorzystaniu danych m.in. z KSeF oznacza, że typować do kontroli nie będzie człowiek, ale algorytm.
– Przedsiębiorcy obawiają się efektu fiskalizmu i synergii represyjnej – dodaje.
Wątpliwości te podziela prof. Grażyna Spytek-Bandurska. Zauważa, że analiza przepisów ustawy o PIP wskazuje na wprowadzenie rozwiązania polegającego na możliwości wystąpienia o wydanie interpretacji indywidualnej. Ekspertka FPP ostrzega jednak, że korzyść ta jest pozorna. Wydane interpretacje będą przekazywane do ZUS, który na ich podstawie będzie mógł wszcząć kontrolę przedsiębiorcy, w szczególności w zakresie prawidłowości rozliczania składek na ubezpieczenia społeczne. W związku z tym należy liczyć się ze zwiększoną liczbą kontroli oraz spraw spornych kierowanych do sądów. ©℗
Patrycja Otto
(DGP z dnia 07.07.2026 r.)


