Lekarzu, o garaż możesz być spokojny
Ujawnienie zarobków lekarzy ułatwi identyfikowanie jednostkowych patologii, ale nie zmieni mechanizmów działania ochrony zdrowia
W całym kraju narasta dziś zawiść wobec zarobków medyków. Hasło „pokaż, lekarzu, co masz w garażu”, spopularyzowane przez Ludwika Dorna w trakcie protestów lekarskich w 2007 r., z hukiem wróciło do debaty publicznej. Afera w warszawskim Szpitalu Południowym to zabójczy koktajl: mamy w niej horrendalne wynagrodzenia młodego lekarza i wykorzystywanie politycznych znajomości dla prywatnych korzyści. Trudno sobie wyobrazić inną kombinację, która mogłaby wywołać większe oburzenie. Złośliwie można powiedzieć, że zabrakło w tej historii tylko Krystyny Jandy w roli korzystającej z celebryckich przywilejów ikony znienawidzonych elit. Wtedy mielibyśmy prawdziwe bingo.
Premier Donald Tusk doskonale zdaje sobie sprawę ze skali ryzyka sondażowego, tym bardziej że nie wiadomo, jakie nazwiska i zdarzenia jeszcze wyjdą na jaw (i zostaną potwierdzone). Dlatego mimo zbliżających się wakacji, kiedy naturalnie spada zainteresowanie polityką, Tusk szybko wrzucił do Sejmu przygotowywany od pewnego czasu rządowy projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej. Na ostatniej prostej dopisano do projektu przepisy umożliwiające ewidencję wynagrodzeń lekarskich po numerze PESEL i PWZ (prawa wykonywania zawodu).


