wywiad
Limity płac uderzą w dostępność leczenia
Małgorzata Gałązka-Sobotka: Biorąc pod uwagę punkt, w jakim się dzisiaj znajdujemy, nie ma wątpliwości, że jedna sztywna stawka maksymalna wynagrodzenia za godzinę byłaby demotywatorem dla wielu medyków
Ministerstwo Zdrowia proponuje, aby lekarze w publicznym systemie zarabiali maksymalnie 240 zł brutto za godzinę pracy. Czy w dzisiejszych realiach rynkowych to jest w ogóle propozycja mająca rację bytu?

dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspertka w obszarze zarządzania ochroną zdrowia, rektorka Uczelni Łazarskiego
dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspertka w obszarze zarządzania ochroną zdrowia, rektorka Uczelni Łazarskiego
Po pierwsze, należy doprecyzować, że mówimy o stawce, która ma obowiązywać w ramach umów kontraktowych. Po drugie, nie wierzę, że ostatecznie zostaniemy na stawce maksymalnej na tym poziomie. Spójrzmy na to racjonalnie: stawka maksymalna na poziomie 240 zł brutto jest całkowicie oderwana od realiów rynkowych. Wycenia bowiem pracę lekarza, któremu powierzamy nasze zdrowie i życie, istotnie niżej niż pracę wielu innych profesjonalistów, których odpowiedzialność jest jednak istotnie niższa. Podam przykład z mojego akademickiego podwórka. Nie jest tajemnicą, że za 45 min zajęć na studiach podyplomowych oferuje się powszechnie stawkę na poziomie co najmniej 200 zł brutto. Podobnie zarabia doradca zawodowy w projektach finansowanych ze środków europejskich. Jeśli lekarzom, bez względu na ich kompetencje i zaangażowanie, menedżer zaoferuje tę samą stawkę godzinową, to natychmiast pojawią się pytania, jaki jest sens, żeby brać na siebie więcej pacjentów, usprawniać swoją pracę. Jedna sztywna stawka maksymalna, pozbawiona jakiegokolwiek powiązania z systemem motywacyjnym, z punktu widzenia zarządzania zaangażowaniem i motywacją stanie się potężnym demotywatorem dla lekarzy. Dlatego wierzę, że finalne rozwiązania pójdą w kierunku średniej stawki, odnoszonej do wartości ekwiwalentu etatu. Konieczne jest bowiem zbliżenie wynagrodzenia za porównywalną pracę na umowie o pracę z wynagrodzeniem kontraktowym. Tak rażące dysproporcje, z jakimi się dzisiaj spotykamy, są nieakceptowalne w systemie publicznym.




