Relacje ostrożnie kordialne
Trawestując powiedzenie, że podczas gorączki złota najlepiej się zająć sprzedażą łopat, można powiedzieć, że podczas wojny najlepiej zostać mediatorem

2430 lat więzienia – takiego wyroku może się spodziewać były burmistrz Stambułu Ekrem İmamoğlu, jeśli sąd przychyli się do argumentów prokuratury spisanych na 3 tys. stron aktu oskarżenia. Kolejne tysiące lat uskładałyby się z zarzutów wysuwanych wobec 406 innych oskarżonych, z których ponad setka znajduje się w areszcie. Wśród nich są „standardowe” zarzuty korupcji, lecz przede wszystkim – współtworzenia organizacji przestępczej.
İmamoğlu aresztowano w marcu zeszłego roku, tuż po tym jak Partia Republikańska (CHP) wskazała go jako kandydata do prezydentury – w wyborach, które powinny się odbyć, wraz z parlamentarnymi, dopiero w 2028 r. Perspektywa odległa, ale 54-letni dziś były burmistrz od chwili, gdy zwyciężył w nadbosforskiej metropolii, górował nad 72-letnim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoğanem energią oraz świeżością. Było jasne, że znajdzie się na celowniku aparatu państwa, więc zatrzymanie go w zasadzie nikogo nie zdziwiło.
I nikogo nie dziwi, że jego proces zaczął się jak polityczny spektakl – i zapewne będzie mieć taki charakter do finału. Już pierwszej rozprawie towarzyszyły demonstracje zwolenników İmamoğlu, w sali zebrała się także grupa prawników związanych z CHP, skandujących „Chcemy sprawiedliwego procesu!”, a postępowanie zaczęło się od pyskówki między sędzią a najważniejszym podsądnym. Ten drugi zażądał możliwości wystąpienia, a ten pierwszy odmówił. – To nie miejsce, w którym można wstać, wejść na podium i przemówić – pouczył İmamoğlu sędzia. – Sąd powinien szanować prawo do obrony – odkrzykiwał polityk.

