Śpiewaj, kobieto
Kiedy Iran i Izrael walczą ze sobą, one próbują zjednoczyć ludzi poprzez muzykę. Izraelskie artystki urodzone w Iranie

Kwitnące tulipany wirują, a firanki na wietrze trzepoczą na widok dziewczyny o długich warkoczach, która za moment weźmie za męża przystojnego młodzieńca. „Jego włosy jak róże, policzki jak krew”. Otacza ich feeria kolorów i wesoły gwar, bo perski ślub nie jest tylko świętem pary młodej. To zbiorowy festiwal szczęścia. „Życzcie sobie weselnych przygód” – śpiewa Rita Jahan-Farouz.
Piosenka „Shah Doomad” przypomina trochę „Sto lat młodej parze” w wykonaniu Kayah i Gorana Bregovicia, ale Rita informuje na swoim streamingowym kanale muzycznym, że „Król pan młody” (tak można przetłumaczyć tytuł) jest tradycyjną perską pieśnią, którą jej mama śpiewała na weselach i uroczystościach rodzinnych. Internautom się podoba. Pod filmikiem z piosenką na YouTubie, który uzyskał 200 tys. wyświetleń, roi się od pozytywnych komentarzy: „Jestem Irańczykiem i jestem dumny z Rity”, „Z niecierpliwością czekam na dzień, kiedy Rita z zespołem zagrają w Iranie”, „Niech Bóg ma w swojej opiece Iran i Izrael”.
Rita pochodzi z Iranu, ale karierę muzyczną zrobiła w Izraelu. Ma poniekąd dwie ojczyzny. I od dawna próbuje je choć trochę do siebie zbliżyć.
Emigranci z Teheranu
Wokalistka doświadczyła rasowej wrogości na własnej skórze jako dziecko. Urodziła się w rodzinie żydowskiej w Teheranie, a rodzice ukrywali swoje pochodzenie przed perskimi sąsiadami. Kiedy Rita miała osiem lat, starsza siostra wróciła zapłakana ze szkoły, ponieważ nauczycielka kazała jej odmówić muzułmańską modlitwę przy całej klasie. Oburzony ojciec zadecydował o wyprowadzce. Rodzina zamieszkała pod Tel Awiwem. Był początek lat 70.

