finanse gmin
Opłata turystyczna nie zlikwiduje daniny uzdrowiskowej
Rząd nie zamierza pozbawiać gmin uzdrowiskowych wpływów od kuracjuszy. Planuje nową daninę turystyczną, która zastąpi opłatę miejscową. Ta się nie sprawdziła z powodu niejasnych przepisów
Do Sejmu trafił poselski projekt nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz niektórych innych ustaw. Dokument przygotowany przez grupę posłów przewiduje wprowadzenie nowej opłaty turystycznej. Prace nad podobną daniną rząd prowadzi od ubiegłego roku, a celem nowej regulacji ma być umożliwienie gminom turystycznym, które obecnie nie spełniają wysokich wymagań klimatycznych, pobierania opłat od turystów. W przestrzeni publicznej pojawiły się jednak nieprawdziwe informacje, że nowa danina pozbawi gminy uzdrowiskowe ich głównego źródła utrzymania. To nieprawda. Jak ustalił DGP, rząd nie zamierza likwidować opłaty uzdrowiskowej.
W uzdrowiskach bez zmian
– Były takie zakusy na początku kadencji tego rządu, ale szybko się z tego pomysłu wycofano. Opłata uzdrowiskowa zostanie. Nie ma sensu likwidować czegoś, co dobrze funkcjonuje – podkreśla Jan Golba, prezes zarządu Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP i burmistrz Muszyny.
Główną jej zaletą jest to, że musi być przeznaczona na ściśle określone cele (patrz ramka). Te zadania zaś są bardzo kosztowne, ponieważ utrzymanie parków zdrojowych, tężni, budowa deptaków i realizowanie nasadzeń roślin kosztują miliony złotych. Lokalni włodarze podkreślają, że bez wpływów ze specjalnej opłaty i z dotacji budżetowej gminy byłyby w stanie zapaści.
– Dzięki opłacie uzdrowiskowej dogoniliśmy uzdrowiska niemieckie, które wcześniej biły nas na głowę, jeśli chodzi o infrastrukturę publiczną. Likwidując ją, wylalibyśmy dziecko z kąpielą – podkreśla Jan Golba.
Jeden beneficjent
Środków pochodzących z opłaty uzdrowiskowej jest, co prawda, za mało w porównaniu z potrzebami gmin uzdrowiskowych. Tylko nieliczne z nich pozyskują z tego źródła duże dochody (np. w przypadku Kołobrzegu to prawie 30 mln zł). Mała miejscowość uzdrowiskowa, taka jak Muszyna, która prowadzi 3 uzdrowiska i ma duży obszar infrastruktury publicznej do utrzymania, z tej daniny uzyskuje ok. 2 mln zł. Tymczasem na utrzymanie swojej przestrzeni publicznej wydaje rocznie ok. 5–6 mln zł.
Jednak gminy uzdrowiskowe chciały utrzymania opłaty uzdrowiskowej, ponieważ są jej jedynym beneficjentem. Tymczasem projektowaną przez rząd opłatą turystyczną samorządy będą musiały się dzielić z organizacjami turystycznymi. Ponadto gminy uzdrowiskowe otrzymują dotację z budżetu państwa równą wpływom z tytułu opłaty uzdrowiskowej.
– Jeśli gmina taka jak Ciechocinek zebrała w ciągu roku 9 mln zł z opłaty uzdrowiskowej, to dostaje od państwa po dwóch latach taką samą kwotę ekstra. Jest to rekompensata za to, że musimy utrzymać status uzdrowiska – podkreśla Jarosław Jucewicz, burmistrz Ciechocinka.
Opłata klimatyczna do zmiany
Zarówno strona rządowa, jak i lokalni włodarze są jednak zgodni, że zmian ustawowych wymaga druga z lokalnych danin, czyli opłata miejscowa (zwana potocznie klimatyczną). Obecnie niespełna 300 spośród 2479 gmin podjęło uchwały o jej wprowadzeniu. Większość samorządów nie jest w stanie wypełnić wymogów określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową (Dz.U. z 2007 r. nr 249 poz. 1851). Gmina musi m.in. posiadać korzystne właściwości klimatyczne, a więc wykazać odpowiednią jakość powietrza. W praktyce realizacja tego wymogu generuje wiele trudności – więc nawet jeżeli w konkretnej miejscowości stężenie niektórych substancji w powietrzu nie przekroczy dopuszczalnych poziomów, lecz znajduje się ona w strefie, w której dopuszczalne poziomy zostały przekroczone, wprowadzenie opłaty miejscowej nie jest tam możliwe. W efekcie wiele miejscowości, gdzie turystyka jest podstawą gospodarki, nie może spełnić warunków formalnych. Wątpliwości interpretacyjne wokół tej opłaty są przyczyną wielu sporów prawnych, m.in. w Zakopanem, gdzie Naczelny Sąd Administracyjny wielokrotnie orzekał, że miasto nie ma podstaw do pobierania opłaty, ponieważ nie spełnia wymogów ustawowych dotyczących walorów klimatycznych.
– Opłata miejscowa jest fatalnie skonstruowana i system trzeba uprościć na wzór opłat turystycznych, które obowiązują w innych krajach. Tam, w przeciwieństwie do Polski, pobór jest bardzo prosty. Jeśli miejscowość ma walory turystyczne, rada gminy ma prawo przyjąć uchwałę o ustanowieniu takiej opłaty, którą ponosi turysta lub przedsiębiorca – uważa Jan Golba.
Jak tłumaczy Jarosław Jucewicz, ze strony rządowej płyną zapewnienia, że nową daninę będą mogły pobierać miejscowości turystyczne niebędące uzdrowiskami. Z kolei gminy uzdrowiskowe nie będą miały prawa poboru daniny turystycznej.
– Jako środowisko gmin uzdrowiskowych rekomendowaliśmy, żeby zasady opłaty turystycznej były wprost zaczerpnięte z opłaty uzdrowiskowej, bo to jest dobry wzór, tyle że miałby się odnosić do miejscowości turystycznych, a nie uzdrowisk. Apelowaliśmy też o to, aby przeznaczyć ją na polepszenie warunków turystycznych danej miejscowości, a nie na przykład na rekompensatę niedoborów w oświacie czy ochronie zdrowia – podkreśla Jarosław Jucewicz.
Pieniądze na turystykę lokalną
Te apele znalazły odzwierciedlenie w projekcie noweli ustawy o podatkach autorstwa posłów PSL–Trzeciej Drogi, który niedawno trafił do laski marszałkowskiej. Zgodnie z tym dokumentem opłata turystyczna, na wzór opłaty uzdrowiskowej, miałaby być pobierana od osób fizycznych przebywających w danej gminie dłużej niż jedną dobę i obowiązywać za każdą rozpoczętą dobę pobytu. Dotyczyłaby obiektów hotelarskich oraz innych miejsc świadczących usługi noclegowe.
Gminy mające status uzdrowiska zachowają prawo poboru opłaty uzdrowiskowej, ale nie będą mogły nakładać na kuracjuszy podatku turystycznego. Nową daniną samorządy podzielą się z organizacjami turystycznymi
Rada gminy ma mieć swobodę w ustalaniu wysokości opłaty, z uwzględnieniem takich czynników jak sezon turystyczny, standard obiektu czy jego lokalizacja. Projekt przewiduje określenie minimalnych i maksymalnych stawek w rozporządzeniu. Przy czym opłata nie mogłaby być wyższa niż 10,99 zł za dobę.
Zgodnie z zaproponowanym przez posłów rozwiązaniem większość środków, bo 80 proc., miałaby trafiać do budżetu gminy, 18 proc. zasilałoby Polską Organizację Turystyczną (POT), natomiast 2 proc. stanowiłoby wynagrodzenie inkasenta.
Środki przekazywane do POT miałyby wspierać działania promujące turystykę lokalną oraz współpracę z lokalnymi organizacjami turystycznymi. Na razie nie wiadomo, jaki ostatecznie kształt przyjmie rządowy projekt. Według informacji przekazanych DGP przez Ministerstwo Finansów przygotowywany projekt nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych na razie jest na etapie uzgodnień wewnątrzresortowych. – Jest jeszcze za wcześnie na przedstawienie szczegółów wspomnianego projektu – poinformowało biuro prasowe resortu finansów. ©℗

Lokalne daniny pobierane w miejscowościach uzdrowiskowych i turystycznych
Lokalne daniny pobierane w miejscowościach uzdrowiskowych i turystycznych
Beata Lisowska
dziennikarka DGP specjalizująca się m.in. w tematyce ochrony zdrowia



