płace
Zrównanie zarobków urzędniczek i urzędników będzie bolesne
Wyrównanie wynagrodzeń na podobnych stanowiskach kobiet i mężczyzn będzie znacznie łatwiejsze w sektorze przedsiębiorstw niż w administracji państwowej. Koszty realizacji tego zobowiązania w budżetówce mogą być liczone w miliardach złotych
Dyrektywa UE 2023/970 o jawności wynagrodzeń (tj. dyrektywa w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla mężczyzn i kobiet za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości poprzez przejrzystość wynagrodzeń oraz mechanizmy egzekwowania) powinna być przez Polskę wdrożona do 7 czerwca 2026 r. Zdaniem ekspertów, częściowo wdrożenie to nastąpiło poprzez nowelizację kodeksu pracy z 24 grudnia 2025 r., która wymusza określenie widełek płacowych na poszczególnych stanowiskach i proponowanego wynagrodzenia na etapie rekrutacji. Kolejne wdrożenie nastąpi nie 7 czerwca 2026 r., ale sześć miesięcy od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw ustawy o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości. Taki termin wejścia w życie tych przepisów przewiduje nowa wersja projektu z 29 kwietnia 2026 r.
Zdaniem ekspertów, ponieważ przepisy dyrektywy nie zostały całkowicie wdrożone, pracownicy zarówno budżetówki, jak i firm będą mogli w procesach sądowych ustalać wysokość wynagrodzenia na poszczególnych stanowiskach i skarżyć różnice. Z uwagi na to, że polskich przepisów wciąż nie ma, docelowo sprawy będą trafiać do sądów europejskich.
Duże wyzwanie
Jakie będą koszty wdrożenia nowych zasad? DGP dotarł do raportu i innych materiałów na ten temat, przygotowanych przez pracowników Szkoły Głównej Handlowej. Dokumenty opracowali wspólnie prof. Tomasz Rostkowski i dr Dariusz Danilewicz, pracownicy naukowi tej uczelni. W ich ocenie dyrektywa nie jest kolejnym biurokratycznym wymogiem, który można „odhaczyć”.
W ocenie prof. Tomasza Rostkowskiego problemy z równością wynagrodzeń na poszczególnych stanowiskach będą najbardziej odczuwalne w administracji państwowej, która teoretycznie powinna być w tym zakresie wzorem. Do autorów dokumentów na temat wdrażania dyrektywy o jawności wynagrodzeń zgłaszają się organizacje związkowe, które wspólnie z urzędnikami planują domagać się bezpośredniego stosowania dyrektywy, skoro jej zapisy nie zostały w całości implementowane do prawa polskiego.
Wartościowanie po nowemu
Anita Noskowska-Piątkowska, szefowa służby cywilnej, również zdaje sobie sprawę z wagi wdrożenia dyrektywy w urzędach. Dlatego wysłała do członków korpusu specjalny poradnik dotyczący wartościowania stanowisk. W jej ocenie dyrektywa tylko wzmacnia reguły równego traktowania, które już dziś przysługują pracowniczkom i pracownikom korpusu. Natomiast przepisy opracowywanej ustawy wdrażającej dyrektywę zmienią zasady wartościowania stanowisk w służbie cywilnej.
Profesor Rostkowski i dr Danilewicz w swoim opracowaniu piszą, że wartościowanie, które obowiązuje w służbie cywilnej od 2007 r., nie zrównuje płac między kobietami i mężczyznami. Podobne zastrzeżenia mają też do wartościowania kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli. Według opublikowanego kilka tygodni temu dokumentu dotyczącego zarządzania zasobami ludzkimi w administracji publicznej kontrola NIK wykazała nieprawidłowości dotyczące obowiązku dokonywania opisów stanowisk pracy i poddawania ich wartościowaniu. Ponadto w ocenie NIK można rozważyć ustandaryzowanie tych kwestii dla całej administracji publicznej.
– Wprowadzenie zasad przewidzianych w dyrektywie jest słuszne, bo dlaczego kobiety mają zarabiać mniej od mężczyzn – a teraz różnica wynosi u nas średnio 6 proc. Mam nadzieję, że znajdą się na to pieniądze i nie będziemy mieli do czynienia z równaniem płac w dół – mówi Krystyna Miąskowska, przewodnicząca NSZZ Solidarność Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
– Ponadto obecnie młode osoby, które do nas przychodzą, otrzymują na podobnych stanowiskach wyższe uposażenia od pracowników z doświadczeniem. Mimo istnienia w służbie cywilnej przepisów o wartościowaniu stanowisk jest wiele do zrobienia – dodaje.
Nie będzie łatwo
Z raportu SGH wynika, że w sektorze finansów publicznych w Polsce, w skład którego wchodzą ministerstwa i urzędy centralne, urzędy wojewódzkie, jednostki samorządu terytorialnego, uczelnie publiczne, SPZOZ-y, sądy, prokuratury, służby mundurowe, szkoły publiczne, instytucje kultury i agencje wykonawcze, wyrównanie płac będzie trudne – z wielu powodów.
Jednym z podstawowych jest to, że zatrudnienie w polskim sektorze publicznym nie jest regulowane jednolitym reżimem prawnym. Przepisy ustaw pragmatycznych nierzadko zastępują regulacje kodeksu pracy. Do najważniejszych z nich należą: Karta Nauczyciela, akty prawne o: szkolnictwie wyższym i nauce, działalności leczniczej, pracownikach samorządowych, służbie cywilnej, pracownikach urzędów państwowych, policji, Służbie Więziennej, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, żołnierzach zawodowych, sądownictwie i prokuraturze, Najwyższej Izbie Kontroli, Instytucie Pamięci Narodowej – i wiele innych, regulujących sytuację mniejszych grup zawodowych.
Autorzy raportu wskazują też, że każda z tych ustaw wprowadza własny system stopni zawodowych, własne tabele zaszeregowania, zasady awansu, dodatki (stażowe, funkcyjne, specjalne, zadaniowe, motywacyjne, jubileuszowe itp.), nagrody, progi wynagrodzeń. W wielu stosuje się odmienną terminologię („stanowisko”, „etat”, „stopień”, „kategoria zaszeregowania”, „mnożnik kwoty bazowej”) i ustanawia odmienne źródła pochodzenia wynagrodzenia (budżet państwa, dotacja celowa, dotacja ogólna, subwencja oświatowa, własne dochody jednostki). A to oznacza, że jednolity model wdrożenia jest trudny do określenia.
W ocenie autorów raportów na temat dyrektywy koszt jednostkowy i organizacyjny wdrożenia nowych zasad w administracji państwowej będzie wyższy niż w sektorze przedsiębiorstw. Szacunki wskazują, że wyrównanie różnicy płac na poszczególnych stanowiskach może kosztować nawet kilka miliardów złotych. ©℗
opinia
W innych krajach dużo to kosztowało

Prof. dr hab. Tomasz Rostkowski, z Zakładu Zachowań Organizacyjnych Instytutu Kapitału Ludzkiego Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH, szef badań na temat dyrektywy o równości płac
Prof. dr hab. Tomasz Rostkowski, z Zakładu Zachowań Organizacyjnych Instytutu Kapitału Ludzkiego Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH, szef badań na temat dyrektywy o równości płac
Dyrektywa o równości płac umożliwia pracownikom skuteczne dochodzenie swoich praw. Jest to sytuacja bardzo trudna dla pracodawców, w szczególności pracodawców publicznych. Pozornie wydawać się może, że instytucje publiczne są uporządkowane, działają w oparciu o prawo. Tymczasem prawa często istnieją wyłącznie na papierze. Nawet jeśli narzędzia są dobrze przygotowane, ich wykorzystanie jest fikcyjne.
Czego należy oczekiwać w administracji publicznej? Kłopotów. Pracownicy, którzy uzyskają swoje prawa 7 czerwca, będą chcieli z nich skorzystać. Będą podważać istniejące tylko pozornie systemy zarządzania i szukać niesprawiedliwych ustaleń. W krajach, które jako pierwsze wprowadziły podobne przepisy, największe konsekwencje finansowe ponosiły właśnie instytucje publiczne. Kary sięgały kilkuset milionów euro i były wymierzane za błędy, które w budżetówce w Polsce są typowe, np. pominięcie jakiegoś szczegółu w opisie stanowiska. Przy tym instytucje budżetówki będą miały ogromny problem, aby się obronić w sądach – dyrektywa wprowadza domniemanie winy pracodawcy.
Artur Radwan




