Kondycja inwestycji personalnych w polskich organizacjach w badaniach Saratoga HC Benchmarking PricewaterhouseCoopers
Liczyć się będą liczący
Kryzys początku bieżącej dekady zdemolował działy personalne. Ich pozycja została w wielu firmach sprowadzona do roli administratora teczek i urlopów, naliczania płac i ZUS-u. Kryzys, którego właśnie doświadczamy, ma być dłuższy, bardziej dotkliwy i poważniejszy niż wszystkie załamania gospodarcze po 1989 roku razem wzięte. W trudnych chwilach budżet działu personalnego może stanowić źródło potencjalnych oszczędności dla firmy. Czy działania personalne w polskich firmach mają w ogóle szansę na rozwój w najbliższych chudych latach?
Paweł Dziechciarz
Autor jest menedżerem w Dziale Doradztwa Zarządzania Kapitałem Ludzkim Pricewater-houseCoopers. Posiada akredytację PwC Saratoga w zakresie pomiaru efektywności funkcji HR.
kontakt:
pawel.dziechciarz@pl.pwc.com
Rokowania nie są optymistyczne. Departamenty personalne są niekiedy postrzegane jako męczące i kosztowne eksperymenty, które za wszelką cenę próbują dowieść konieczności swojego istnienia. Z badań „Barometr HR” realizowanych przez Benefactor, GazetaPraca.pl i PSZK wynika, że działy personalne nie zajmują się tym, czym powinny. Przyznają to nawet sami personalni. Badania „Barometr HR 2008-2010” zrealizowane przez Hewitt Associates dowodzą, że działania personalne kompletnie rozmijają się z oczekiwaniami menedżerów innych działów i zarządów firm. Według respondentów „Barometru HR” dział personalny nie tylko nie wnosi do firmy żadnej wartości, ale wręcz przeciwnie - jest tylko źródłem niepotrzebnych kosztów. Na zbędne koszty można sobie ostatecznie pozwolić w czasach prosperity, ale w kryzysie będą one bez skrupułów redukowane.


