HRM bez doradztwa?
"Jak to możliwe, że wam się udało bez pomocy konsultingu wdrożyć taki duży system?" - słyszymy nieraz pełne podziwu pytania kierowane do dyrektorów personalnych występujących podczas kongresów. Słyszymy też nieraz pełne zazdrości westchnienia: "inni to mają dobrze, bo zarząd nie skąpi na doradców zewnętrznych, a my to musimy wszystko robić sami".
Tych samowystarczalnych chętnie słuchamy podczas konferencji. Notujemy skrzętnie wszystko, co inspiruje do osiągania sukcesów bez dzielenia się ich splendorem z ekspertami z zewnątrz. Bo przecież miło być kompetentnym w swojej dziedzinie. Bo na jakie uznanie może liczyć dyrektor personalny w firmie, w której zarząd do wszystkiego wynajmuje konsultantów? Nawet może sprawiać wrażenie, że dyrektor ten jest niepotrzebny albo że jest tylko do mało ambitnych zadań operacyjnych.
Czy jednak rzeczywiście jest to takie oczywiste? Czy zawsze i wszędzie korzystanie z pomocy konsultingu jest wyborem podważającym kompetencje?
Joanna Tunney
odpowiedzialna za kadry i HR w Urzędzie Miasta Środa Wielkopolska
Wyręczanie się konsultingiem jest jak żłobek
HRM we własnym zakresie czy z pomocą firm zewnętrznych? Wraz z rozwojem naszej organizacji dochodzimy do momentu, kiedy musimy zadać sobie to pytanie. Staramy się wtedy zasięgać opinii w środowisku, wyszukiwać informacje, sporządzać kalkulacje finansowe i pozyskiwać oferty z firm zewnętrznych.
Niestety, w Polsce (zresztą podobnie, jak i na świecie) punkt widzenia prezentowany w artykułach na ten temat w dużej mierze zależy od sponsora opinii (menedżera HR, który chce utrzymać w firmie pełną kontrolę, czy firmy doradczej szukającej potencjalnych klientów). Według mnie decyzja, czy skorzystać z doradztwa zewnętrznego, czy nie, powinna zależeć wyłącznie od konsultacji zarządzających w firmie ludzi. Prezesi zatrudniają wysokiej klasy specjalistów, aby z ich pomocą podjąć kluczowe decyzje dotyczące firmy. A taką decyzją jest to, czy kierowanie ludźmi oddać w obce ręce. Decyzja ta nie powinna być podyktowana wyłącznie względami finansowymi i przekonaniem, że inni zrobią to lepiej i taniej (firmy doradcze są merytorycznie bardzo dobrze przygotowane na przekonanie prezesów do pozafirmowych rozwiązań). To tak, jak oddając dziecko do żłobka pozbywamy się problemu, ale może on do nas wrócić w postaci utraty kontroli nad jego rozwojem. Myślenie o ludziach w kategoriach liczb jest z gruntu błędne, bo zapominamy o całej sferze emocji.

