Gdzie się dokształcają HR-owcy?
Uczelnie gonią biznes
Zarządzania personelem trudno nauczyć się tylko z książek. Wiedza akademicka, owszem, porządkuje pewne zagadnienia, ale prawdziwa wartość dla HR-owca to znajomość studiów przypadków i umiejętność rozwiązywania konkretnych problemów.
Podyplomowe studia z zarządzania zasobami ludzkimi (zzl), chociaż kosztowne, cieszą się dużą popularnością. Nie znaczy to jednak, że każde studia i na każdej uczelni znajdą odpowiednią liczbę chętnych. Uczelnie muszą spełnić oczekiwania HR-owców, a ci są coraz bardziej świadomi. Doskonale wiedzą, jaka wiedza i umiejętności są im potrzebne w dzisiejszej pracy i do przyszłego rozwoju. - Zdecydowanie większą uwagę zwracają na nazwiska prowadzących, ich doświadczenie zawodowe, a w mniejszym stopniu na nazwę uczelni. W tym roku stało się to bardzo widoczne. Niektóre uczelnie na południu Polski nie zdołały uruchomić kierunku zzl lub miały bardzo ograniczone grono studentów - mówi Agnieszka Flis, kierownik merytoryczna studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie, partner w firmie Advisory Group TEST Human Resources. - Na WSE wszystkie zajęcia prowadzą praktycy. Dyrektorzy i specjaliści HR dzielą się swoimi doświadczeniami w ramach case study, wykładów czy warsztatów. Jeśli wykładowcy są pracownikami naukowymi, równolegle z pracą na uczelni prowadzą projekty jako konsultanci biznesowi - dodaje Agnieszka Flis.
Od kilku już lat toczy się gorąca dyskusja na temat niedostosowania programów edukacyjnych do potrzeb biznesu. Studia są zbyt teoretyczne i często nie przygotowują słuchaczy do rozwiązywania realnych problemów w organizacji. Być może sytuację poprawi większa reprezentacja praktyków w kadrach uczelni.

