Czyli jak Ford splagiatował linię produkcyjną
Trening twórczości
Zła wiadomość: tylko 2 proc. czterdziestolatków prezentuje wrodzone innowacyjne zachowania - wynika z badań psychologów. Do tych 2 proc. nie należał nawet Henry Ford, który zresztą - wbrew legendzie - nie wymyślił nigdy pierwszej linii produkcyjnej. Dobra wiadomość: wśród pięciolatków jest 90 proc. innowatorów. Większość dorosłych zatraciła tę zdolność, ale możemy się jej ponownie nauczyć.
Zacznijmy od małej zagadki. Co zrobić, by windy przewoziły więcej pasażerów, ale nie jeździły szybciej (bo to powoduje za duże przeciążenia kręgosłupa przy hamowaniu), nie zajmowały więcej miejsca (nie zagarniały przestrzeni biurom i mieszkaniom) ani nie znajdowały się po zewnętrznych ścianach (bo budynek powstał w tzw. plombie)?
Przed tym dylematem stanęli projektanci nowojorskich wieżowców - tam budynki są tak wysokie, że czekanie na windę staje się koszmarem. Setki inżynierów, dziesiątki burz mózgów - i nic. Aż tu nagle przyszedł ktoś, kto stwierdził: nie szybciej, nie więcej, tylko posortujmy pasażerów. Jego innowacja kosztem 2 tys. dolarów zwiększa przepustowość wind o kilkanaście procent.
Psycholog projektuje windy
Zwykle wzywamy windę, stojąc na korytarzu i naciskając przycisk "w dół" lub "w górę". Czekamy, wsiadamy, a potem - szczególnie w godzinach szczytu - wkurzamy się, że staje na każdym piętrze, więc w sumie szybciej byłoby schodami... W nowojorskich drapaczach chmur zwykle są cztery windy, a często kilka z nich jedzie z parteru na to samo piętro, marnując prąd i czas.

