Zespół w trybie awaryjnym
Jakie błędy można zaobserwować w grupie w sytuacji zagrożenia? Konieczność pracy zdalnej w czasie pandemii nadała nowy wymiar naszej codzienności w dość radykalny sposób. Dokonała rewolucji w sposobie pracy, zmieniła nawyki, indywidualne rytuały, zespołowe oraz społeczne. Nasze domy stały się zarówno miejscem życia, pracy zawodowej, szkołą i przedszkolem. Nowe realia pracy online i potrzeba uczestniczenia w sesjach wideo (Zoom, Microsoft Teams, Click Meeting etc.) odmieniły nasze życie. Tymczasowej transformacji uległo dotychczasowe modus operandi, zarówno w odniesieniu do działań indywidualnych, jak i grupowych. Jak w takiej sytuacji mają dobrze funkcjonować zespoły?

Towarzysząca nam nieplanowana zmiana nawyków wymaga od wielu z nas wyjścia ze strefy komfortu. Opuszczając dobrze znany teren, tracąc poczucie bezpieczeństwa, trafiamy wprost do strefy rozwoju. To w niej budujemy kompetencje i nabywamy wiedzę. Podążamy do przodu pomimo pojawiających się przeszkód. Natomiast gdy przestrzeń między tym, co znane, rutynowe i komfortowe, a tym, co nowe i nieznane, jest zbyt duża – możemy wpaść w strefę paniki. Dla każdego członka zespołu jest to indywidualna sprawa zależna od czynników osobowościowych, temperamentalnych, wcześniejszego doświadczenia oraz zakłóceń i stresorów, które nam towarzyszą.
Jeden zespół – różne przypadki
Rozważmy odmienność sytuacji różnych członków tego samego zespołu. Zenon mieszka sam, jest przyzwyczajony do większej ilości bodźców w biurze. Praca zdalna w domu nie zapewnia mu obecnie potrzeb społecznych ani optymalnego poziomu pobudzenia poznawczego. Jednak pracując zdalnie, nie odczuwa wysokiego poziomu stresu. Stara się radzić sobie z niedostatkiem bodźców

