Moralny ekshibicjonizm klimatyczny
Ekologizm mierzy się z poważnym problemem: coraz więcej ludzi postrzega go jako ruch autorytarny, który próbuje narzucać rozwiązania dostępne dla bogatych, lecz nieosiągalne dla biednych

Z Leandrem Narlochem rozmawia Sebastian Stodolak
Upały w całej Europie biją rekordy, a pan twierdzi, że nie zmierzamy ku katastrofie klimatycznej.

Leandro Narloch, brazylijski pisarz i publicysta, autor książki „Politycznie niepoprawny przewodnik po klimacie”
Leandro Narloch, brazylijski pisarz i publicysta, autor książki „Politycznie niepoprawny przewodnik po klimacie”
Globalne ocieplenie zachodzi, a CO2 jest problemem, z którym musimy się zmierzyć. Ale dziś jesteśmy znacznie lepiej przygotowani na rozmaite katastrofy związane z klimatem niż sto lat temu. A jedną z przyczyn tego są paliwa kopalne.
Czy to nie one powodują te problemy?
Mamy tu do czynienia z paradoksem. Paliwa kopalne są jedną z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek przydarzyły się ludzkości. Umożliwiły znaczną część niezwykłego postępu ostatnich 150 lat. Liczba ludności świata wielokrotnie wzrosła, ponieważ społeczeństwa stały się bogatsze i zdrowsze. Jak zauważa Bill Gates, paliwa kopalne umożliwiły nam stworzenie niezwykłych technologii i materiałów. Dziś wiemy jednak, że ich wykorzystywanie ogrzewa planetę. To realny problem, któremu nie można zaprzeczać. Wenus ilustruje znaczenie składu atmosfery. Ta planeta znajduje się dalej od Słońca niż Merkury, a mimo to jest od niego gorętsza, bo jej atmosfera składa się w ok. 96 proc. z dwutlenku węgla. Nie chcemy być jak Wenus… A jednak coraz lepiej radzimy sobie ze skutkami zmian klimatycznych, czego wyrazem jest to, że w większości kategorii ekstremalne zjawiska pogodowe nie stają się ani silniejsze, ani częstsze. Tak mówi IPCC, czyli Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu.

