Uczynić Amerykę piękną znów
Złoto, kolumnady i monumentalizm – to nie tylko prywatne upodobania Donalda Trumpa. To także polityczny przekaz o sile prezydenta dla Amerykanów i reszty świata

Alternatywa dla Niemiec (AfD), która buduje swoją pozycję w sondażach na podsycaniu nacjonalistycznych nastrojów, znalazła sobie nowego wroga. Na użytek trwającej kampanii wyborczej liderzy partii w Saksonii-Anhalt wzięli na celownik Bauhaus, najbardziej wpływową szkołę architektury i designu XX w. Ich zdaniem biurowce i osiedla z żelbetu wymazały różnorodność regionalnych stylów i odebrały miastom unikalną tożsamość, by zamienić je w bezosobowe krajobrazy szpetoty. „Bauhaus oznacza wykorzenienie” – powiedział Reutersowi poseł AfD do parlamentu krajowego Hans-Thomas Tillschneider. „Bauhaus jest architekturą globalizacji – bycia znikąd” – dodał polityk. Dwa lata temu Tillschneider wystąpił w landtagu z wnioskiem o „krytyczne rozliczenie” Bauhausu przed szykowanymi obchodami stulecia szkoły, nazywając jej dorobek „gwałtem na ludzkiej potrzebie bezpieczeństwa i wygody” oraz „grzechem architektonicznym nie do zniesienia w swojej brzydocie”. Zasugerował też, że partie głównego nurtu wykorzystują modernistyczną ideologię do tępienia budownictwa jednorodzinnego.
Założona przez Waltera Gropiusa uczelnia artystyczno-rzemieślnicza, słynąca z prostych, geometrycznych form, jasnych elewacji i dużych przeszkleń, początkowo działała w Weimarze. Pod presją konserwatystów, którzy wietrzyli w jej egalitarnych, eksperymentalnych koncepcjach bolszewicki spisek, przeniosła się w 1925 r. do położonego w Saksonii-Anhalt Dessau, a siedem lat później, gdy władzę w ratuszu przejęła NSDAP, została zamknięta. Dyrektorka mieszczącej się tam dzisiaj Fundacji Bauhausu Barbara Steiner powiedziała mediom, że w krytyce AfD pobrzmiewają echa retoryki nazistów.

