Artysta, jaki jest
Kim są artyści? Prawo tego nie wie. Nowa ustawa, która ma im pomóc w zachowaniu ciągłości składek na ZUS, będzie wymagała ich weryfikacji – ale tylko tych, którzy zarabiają najmniej

Spotyka się dwóch kolegów z branży muzycznej. Dobrze się znają. Wspólnie pracowali nad nagraniami w studiu. Teraz przyszli na komisję egzaminacyjną – jeden zadaje pytania, drugi odpowiada. Egzaminator musi wydać decyzję, czy kolega, z którym jeszcze niedawno nagrywał piosenki, nadaje się do pracy na estradzie.
Kandydat dobrze posługuje się instrumentem, więc egzamin praktyczny zdaje bez problemów. Potyka się na teorii (połączonej z historią). Nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, w której kompozycji Chopin zacytował kolędę. Znajomy zasiadający w komisji nie zamierza traktować ulgowo kolegi po fachu i go oblewa. Negatywnie zweryfikowany później połączy kropki. Jest przekonany, że dosięgła go środowiskowa zemsta, gdyż odmówił znanej artystce akompaniowania podczas festiwalu. Ale to marne pocieszenie. Bez weryfikacji musi grać za niższe stawki przysługujące muzykom amatorom. A to świetny instrumentalista, wyborny aranżer, tylko bez pokończonych szkół. Branża go ceni, piosenkarze i piosenkarki angażują do współpracy, więc szukają luk systemowych, aby skreślonemu artyście lepiej zapłacić.
Znana to melodia
Opisywana sytuacja zdarzyła się w czasach schyłkowej PRL. Dziś to rynek dyktuje warunki – im więcej ludzi kupi bilet na koncert, tym więcej artysta zarobi. Wówczas obowiązywały sztywne stawki za występ, niezależnie od frekwencji.
W szczycie popularności rocka, w połowie lat 80., publiczność waliła drzwiami i oknami, by zobaczyć na żywo Republikę, Maanam, Oddział Zamknięty czy innych „szarpidrutów” bez wykształcenia. Ucierpieli na tym jazzmani z dyplomem i klasycy czytający nuty – masowemu odbiorcy raczej obojętni. Z odsieczą pospieszyło ówczesne Ministerstwo Kultury i Sztuki, które doszło do wniosku, że o uposażeniu artysty powinny decydować wykształcenie i wiedza, dlatego lepiej wyedukowanym należą się wyższe stawki koncertowe. Taka forma rekompensaty za lata nauki, a przy okazji siłowa próba spacyfikowania rynku wobec niemożności zmiany popytu. Skoro nie można wpłynąć na popularność, trzeba wprowadzać zawodowe uprawnienia.

