To nie jest zwykłe „daj”
Możemy załamać ręce albo zmieniać rzeczywistość. Wolę tę drugą opcję i dlatego zaproponowałem ścieżkę stopniowego zbliżania polskich wydatków na naukę do średniej unijnej
Z Marcinem Kulaskiem rozmawia Marcin Fijołek, Polsat
Ile razy usłyszał pan od ministra finansów: „Sorry, Marcin, nie ma więcej pieniędzy na naukę"?

Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego, samorządowiec, polityk Nowej Lewicy, Fot. Materiały prasowe
Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego, samorządowiec, polityk Nowej Lewicy, Fot. Materiały prasowe
Nasze rozmowy nie zawsze są prowadzone w takim schemacie. (śmiech) Wbrew pozorom mamy z ministrem Andrzejem Domańskim naprawdę dobry, regularny kontakt. Każdemu, kto powie, że jako państwo wydajemy zbyt mało na naukę i szkolnictwo wyższe, odpowiem: tak, masz rację. To są fakty i twarde dane, trudno z nimi polemizować. Każdy zapewne rozumie, że jeśli Polska chce długofalowo utrzymać pozycję w gronie 20 największych gospodarek świata, musi finansować naukę na odpowiednim poziomie.
Wydajemy śmiesznie małe pieniądze.
Cięcia dotykają wszystkich. Jednak budżet na naukę wynosi dziś 102 proc. tego, co rok temu. Wiem, co chce pan powiedzieć, że to nadal za mało. Uważam jednak, że uczciwa ocena sytuacji wymaga dostrzeżenia nie tylko tego, ile jeszcze brakuje, lecz także kierunku, w którym zmiany postępują.

