Historia daje, historia odbiera
To portret Milana Kundery, który, dojrzawszy i wyzwoliwszy się z młodzieńczego idiotyzmu, pragnie prowadzić nudne życie, ale wszystko, co robi w tym celu, okazuje się groteskowo przeciwskuteczne
Pisarki i pisarze mają przeważnie nudne życie. Nic w tym złego. To stan oczekiwany, a może nawet pożądany. Literatura bowiem zasadniczo nie polega na opisywaniu przygód. W każdym razie ciekawe przygody nie wywołują automatycznie efektu w postaci ciekawych książek. Jest, jak należy przypuszczać, przeciwnie. Jednocześnie literatura wcale nie musi bazować na wyobraźni. Wystarczą umiejętności obserwacji, kondensacji i filtracji przez język, świadomość istnienia rozmaitych narzędzi narracyjnych, kontrola emocji, wreszcie: przyjęcie właściwego punktu widzenia.
To niby mało. Ale gdy rezygnujemy jednocześnie z przygód i z wyobraźni, robi się trudno. Pisarz staje się samozwańczym demiurgiem, który codziennie wyciąga z kartonowego pudełka szare figurki i próbuje zaplanować ich los. Potem natomiast musi przekonać czytelnika, że to opowieść o żywych ludziach.

