Europa staje się słaba, gdy się boi
Musimy zwiększać presję na Rosję, aby Putin zrewidował swoje cele i przystąpił do rzeczywistych negocjacji. Na razie nie jest na tym etapie

Z Margusem Tsahkną rozmawia Karolina Wójcicka
Estonia przygotowuje się do wojny z Rosją?

Margus Tsahkna, minister spraw zagranicznych Estonii. Były szef resortów obrony i spraw społecznych
Margus Tsahkna, minister spraw zagranicznych Estonii. Były szef resortów obrony i spraw społecznych
Przygotowujemy się na rosyjską eskalację już od 20 lat. I jesteśmy na nią gotowi. Widzimy też, że Rosja jest wyczerpana i osłabiona. Putin podejmuje coraz bardziej zdesperowane kroki. Sankcje działają. Ukraińskie ataki umacniają przekonanie, że Rosja przegra tę wojnę. W rosyjskich miastach narasta niezadowolenie z Putina. Z racji położenia wiemy wiele o Kremlu. Ton wypowiedzi o Putinie bardzo się zmienił. Pojawiają się informacje, że Łukaszenka zmienia swoje stanowisko. To również pewien sygnał. Oczywiście koniec wojny to zwykle moment szczególnego zagrożenia. Przyparty do muru przywódca może się stać bardzo niebezpieczny.
Co ma pan na myśli, mówiąc „niebezpieczny”?
Może wykorzystać wszystkie dostępne narzędzia nacisku. Nic jednak nie wskazuje, by Rosja miała zdolność do prowadzenia wojny na pełną skalę przeciwko NATO. Ugrzęzła w Ukrainie. Szczerze mówiąc, Putin walczy o przetrwanie. W Moskwie zdarza się, że ludzie „przypadkiem” wypadają z okien razem ze swoimi rodzinami. Nigdy nie wiadomo. Jedynym przywódcą, który opuścił Kreml i przeszedł na emeryturę, był Chruszczow. Zobaczymy, jak to się potoczy. Teraz potrzebujemy strategicznej cierpliwości. Putin podsyca strach przed eskalacją. To gra, którą prowadzi od 20 lat.

