Wartość namacalna
Nie wszystko da się w pełni scyfryzować. A nawet jeśli się da, to nie zawsze należy

Aż 88 proc. Polaków zabiera ze sobą na urlop książkę, z czego znakomita większość drukowaną, a nie czytnik e-booków – wynika z badania VeloBanku. Nie zastąpiły więc papierowych książek ich wersje cyfrowe, choć te ostatnie zdobywają popularność. W skali globu rocznie wciąż wydaje się ok. 2,2 mld egzemplarzy drukowanych pozycji (dane UNESCO).
Gdy dłużej się nad tym zastanowić, wydaje się to nieoczywiste. Książka tradycyjna zajmuje przestrzeń, czasami sporo waży, łatwo ulega zniszczeniu i kosztuje więcej. Jest niepraktyczna. Jako że dla ludzi komfort jest najważniejszy, już dawno powinna odejść w zapomnienie. Nie odeszła. Czy to przyzwyczajenie?
To głos ludzkiej natury. Oto bowiem refleksja nad popularnością książki drukowanej prowadzi do ponownego odkrycia prawdy współcześnie coraz mniej oczywistej: nie wszystko da się zamienić na kod binarny, a przedmioty materialne są nie tylko użyteczną własnością, lecz przede wszystkim niezastąpionym źródłem kształtujących i ubogacających nas doświadczeń. Bez nich nie bylibyśmy sobą.
Tekst cyfrowy nie istnieje
W obcowaniu z książką papierową jest coś, co przypomina obcowanie z drugim człowiekiem. Tak jak człowiek opowiada nam ona rozmaite historie i tak jak człowiek bywa w tym niedoskonała: ze swoją często kiczowatą okładką czy pozaginanymi kartkami pełnymi plam po kawie i uwag pisanych odręcznie na marginesach.
Organoleptyczne doświadczanie papierowej książki opisuje lapidarnie na swoim niepapierowym serwisie X Nassim Nicholas Taleb, probabilista, trader i filozof: „Książka to prawdziwy przedmiot, zakorzeniony w rzeczywistości. Czytając konkretne wydanie, zapamiętujesz nie tylko treść, ale i sam ów przedmiot: jego okładkę, typografię, zapach, a nawet miejsce, w którym dany fragment znajdował się na stronie. Książki porządkują się w pamięci według miejsca – zgodnie ze starożytną metodą loci. Tekst cyfrowy nie istnieje”.

