To się już nie sklei
Mateusz Morawiecki nie potrafi pogodzić się z tym, że w polityce trzeba umieć czekać na odpowiedni moment. Prędzej czy później przy Nowogrodzkiej wygra myślenie, że kontrola nad partią jest ważniejsza niż utrzymanie w niej wszystkich członków
Z Janem Marią Jackowskim rozmawia Marcin Fijołek, Polsat
Ile widział już pan podziałów na prawicy?

Jan Maria Jackowski, historyk, doktor nauk humanistycznych, analityk polityki, były parlamentarzysta
Jan Maria Jackowski, historyk, doktor nauk humanistycznych, analityk polityki, były parlamentarzysta
Myślę, że kilkanaście, choć każdy z nich miał swoje odnogi i mógł być uznany za osobny podział. Cała historia III RP to wzloty i upadki środowisk prawicowych: próby ich scalania, a następnie rozłamy i pęknięcia. Warto mieć z tyłu głowy, że chcąc nie chcąc, wpadamy w manierę, w której wszystko, co nie jest liberalno-lewicowe, jest uznawane za prawicowe albo konserwatywne. To skrót myślowy, zacierający obraz podziałów ideowych na prawej stronie. Jeśli uczciwie prześwietlimy postulaty gospodarcze, to Prawo i Sprawiedliwość jest raczej formacją centrolewicową, za to mocno podlaną retoryką narodowo-katolicką. Dlatego nieco odruchowo nazywa się ją prawicą. Środowisk konsekwentniej odwołujących się do prawicowego programu jest więcej.

