Kto by się przejmował, skoro tak dobrze się bawimy
Osoby biorące udział w wymianie zdań na tematy polityczne na platformie X to najprawdopodobniej masochiści. Może sadomasochiści. Politycy, obawiam się, podpadają pod tę regułę.
Posłanka umieszcza zdjęcie ze złowionym tuńczykiem. Rezultat? Zmasowana krytyka za brak wrażliwości. Poseł pisze o murzyńskich stopach w lotniskowym zlewie. Wybucha narodowa wrzawa w obronie lotniskowej higieny zmieszana z rasistowskim wzmożeniem (i ortograficznym: „Murzyn” piszemy dużą literą, panie pośle...). Inny z kolei poseł pisze o Morawieckim źle, jak to kolega. No to inni piszą, co się da złego, o piszącym. I tak dalej. Krótko mówiąc, napisanie posta oznacza, że wszyscy twoi wrogowie i fałszywi przyjaciele dostają do rąk okazję ugryzienia cię, zaorania, ośmieszenia i wysłania do lekarza wiadomej specjalizacji. I na dokładkę wypomną, nieraz jak najbardziej prawdziwie, wpadki, grzeszki i grzechy, które ci się przytrafiły.

