Przegląd prasy zagranicznej
Z dyrygentem czy bez?
Skuteczne zarządzanie to ciągłe przełamywanie utartych wzorców - mówi w wywiadzie dla „Sueddeutsche Zeitung” z 2 stycznia 2007 roku niemiecki ekonomista Stefan Kaduk, współautor wydanej niedawno książki „Przełamując schematy - zarządzanie po nowemu”. Normy i standardy są wielce pomocne. Sytuacja staje się jednak krytyczna, kiedy normatywnie traktuje się także ludzi w firmie i stosuje generujące deficyt szablony. Prawda jest taka, że choć świat szybko się zmienia, nie znajduje to większego odbicia w zarządzaniu przedsiębiorstwami. Menedżerowie pozostają więźniami starych wzorców myślenia i działania, w których toczy się życie społeczne. Weźmy choćby utarty obraz zarządu firmy jako kapitana, który prowadzi firmę przez niestabilne morze. Ponętna metafora okazuje się niestety wielkim mitem: czy można bowiem na serio sądzić, że jeden człowiek steruje całym koncernem?
Mity takie wiążą się z pokutującym wciąż wyobrażeniem, że złożone systemy są racjonalnie zarządzane. A przecież badania już dawno wykazały, że ludzie najpierw działają, a dopiero potem znajdują dla swych działań uzasadnienie. Co ma więc uczynić menedżer w obliczu stale zmieniających się metod zarządzania, porad, by raz popuszczać cugli, innym razem kierować twardą ręką, ufać bez reszty pracownikom bądź też znowu silniej ich kontrolować? Odpowiedź brzmi: w jak najmniejszym stopniu sugerować się nowymi metodami i receptami. Nie ma bowiem idealnej recepty na dobre zarządzanie. Problematyczne wydają się też rady, by dostosowywać styl zarządzania do konkretnej sytuacji. Klucz tkwi raczej w paradoksie: zarządzać pracownikami? Tak, ale w świadomości, że w zasadzie jest to niemożliwe. Dobrym przykładem jest tu nowojorska Orkiestra Kameralna Orpheus. Konsekwentnie pracuje ona bez dyrygenta, a mimo to od 1973 roku odnosi wielkie sukcesy. W tym przypadku mamy oczywiście do czynienia ze sterowaniem, ale nie centralnym, lecz dokonującym się na zasadzie samoorganizacji i ustawicznego dostrajania.

