Czy można pracowników uczynić rzecznikami firmy w sieci?
Podwładny ambasadorem
Użytkownicy mediów społecznościowych nieraz zetknęli się z sytuacją, gdy któryś ze znajomych ich znajomych w zbyt nachalny sposób wychwalał produkty czy usługi jakiejś firmy. Takie zachowania traktujemy na ogół jako spam, czyli kryptoreklamowe śmiecie. Podobnie może stać się z promowaniem firmy jako dobrego pracodawcy.
Podczas różnych konferencji poświęconych employer brandingowi czy tematyce HR dużo się mówi o zaangażowaniu pracowników. Nawet jednym z podstawowych pytań w badaniach zaangażowania jest pytanie, "Czy poleciłbyś pracę w naszej firmie swoim znajomym?". I oczywiście taka chęć polecania to dobry znak - świadczy, że pracownicy identyfikują się z firmą albo uważają, że praca w niej jest bardzo przyjemna - aż chcieliby się podzielić tym szczęściem z ludźmi, których lubią. A jednak zarówno doradcy personalni, jak i przedstawiciele działów HR ostrzegają: Nic na siłę.
Łatwo sobie wyobrazić sytuację, że szef prosi pracownika o wpisy promujące firmę jako dobre miejsce pracy. Usłyszał gdzieś, jaką potęgą są dziś social media i wydaje mu się naturalne, że pracownik powinien działać na rzecz firmy. Na przykład po godzinach w domu rozgłaszać na Facebooku, jak to fajnie pracować w korporacji X.
Oczywiście to sytuacja przerysowana. Czy jednak choćby sugestia taka nie zostanie odebrana jako polecenie, zwłaszcza gdy szef również ma swój profil na tym samym portalu? I czy polecanie firmy na polecenie będzie brzmiało autentycznie i "od serca"?

