Przegląd prasy zagranicznej
Niebezpieczne ujawnianie prawdy
Whistleblower, tj. pracownik meldujący o nieprawidłowościach w firmie, niekoniecznie dostaje za to nagrodę - pisze Andreas Heimann w "Sueddeutsche Zeitung" z 3 czerwca. Wiedza nie zawsze daje władzę. Czasem przyprawia o ból głowy, na przykład kiedy pracownik dowiaduje się o jakichś bezprawnych praktykach. Może to być korupcja lub zaniedbywanie przepisów o higienie. Kto o tym zamelduje lub nawet złoży doniesienie o popełnieniu przestępstwa, musi liczyć się z konsekwencjami także dla siebie.
Prawnik Guido Strack, założyciel stowarzyszenia whistleblowerów, mówi o tych realiach z niepokojem. Pracował przedtem w Komisji UE i informował o dostrzeżonych tam nieprawidłowościach urząd ds. zwalczania oszustw - z marnym powodzeniem. Uznania w ogóle nie było. Whistleblowerzy mają opinię donosicieli - twierdzi. A przecież to nie oni powinni spotykać się z pogardą, lecz ci, którzy nie chcą ich słuchać. Póki co najlepiej jest trzymać język za zębami. Ta sytuacja musi się jednak zmienić - podkreśla.
Nora Braun z Federalnego Stowarzyszenia Związków Pracodawców (BDA) uważa, że nie ma potrzeby wprowadzania prawnych uregulowań tej kwestii. Jej zdaniem w podobnych przypadkach trzeba najpierw dążyć do wyjaśnienia sprawy na gruncie wewnętrznym. Wyjątek stanowią czyny karalne o poważnych następstwach. Za niebezpieczną uważa też ona regulację prawną, która pozwoliłaby przekazywać wewnętrzne informacje bez uwzględniania motywacji skarżącego, gdyż dałoby to wolną rękę osobom, które przede wszystkim chcą szkodzić swojemu pracodawcy.
Kto się boi konsekwencji, może zdecydować się na anonimową sugestię. Ale taka nadzieja bywa złudna. Krąg osób, które wówczas wchodziłyby w grę, daje się z reguły łatwo rozszyfrować. Wtedy whistleblower narażony jest na prawdziwe ryzyko, z wymówieniem włącznie. Najgorzej, jeśli zarzuty okażą się fałszywe. Wówczas pracodawca może nawet zażądać odszkodowania.
Kto dowiaduje się o nielegalnych praktykach w swojej firmie, nie jest prawnie zobowiązany do meldowania o nich. Wyjątek stanowi planowanie ciężkich przestępstw, jak kradzież czy wymuszenie rabunkowe, o których należy meldować władzom. Inaczej rzecz się ma z pracownikami, którzy odpowiadają za wewnętrzną kontrolę przestrzegania praw i reguł. Są oni zobowiązani do działania i nie wolno im przemilczać wiedzy o dostrzeżonych nieprawidłowościach. Z drugiej strony, każdy obywatel ma prawo zwracać uwagę na czyny karalne. Wobec pracodawcy jest to nawet obowiązek. Nie należy jednak od razu informować prokuratora, a zwłaszcza prasy. Trzeba najpierw szukać pomocy wewnątrz firmy i poinformować pracodawcę. Tylko kiedy jest to niemożliwe i nie rokuje właściwego rezultatu, gdyż np. w aferę wplątane jest kierownictwo, dopuszczalny jest wybór drogi bezpośredniej. Pracownikom, którzy nie są tego świadomi, grożą konsekwencje z natychmiastowym wymówieniem włącznie.

