Czy dr Google zastąpi HR-owe autorytety?
Od kilku lat nie tylko wśród rekruterów i firm, lecz także w mediach trwa dyskusja na temat zarządzania wielopokoleniowego, a zwłaszcza kompetencji młodych ludzi zwanych pokoleniem Y. I nawet nie zauważyliśmy, kiedy na kongresach poświęconych zarządzaniu personelem wśród słuchaczy zaczęli dominować przedstawiciele tego pokolenia, ba - zasilili także obficie grupę prelegentów niejednej konferencji. Warto więc dziś zapytać bezpośrednio młodych HR-owców, skąd oni czerpią wiedzę niezbędną im do pracy. Czy - zgodnie ze stereotypami - z internetu, czy może także od osób, które - podobnie jak komentatorzy naszego jubileuszu ze str. 6 - zaczynały swoją przygodę z HRM 10 czy 20 lat wcześniej.
Komentarze ekspertów

Kinga Koźlik
Koordynator Programu Rozwoju Młodych Talentów, mBank
Pracuję w internecie, wiedzy szukam u ludzi
Obecnie 75 proc. mieszkańców Unii Europejskiej regularnie korzysta z internetu. Trudno odrzucić jego zalety. To świetne źródło informacji, z którego chętnie korzystam, szukając materiałów na temat HR. Dzięki internetowi w prosty i przyjazny sposób mogę znaleźć interesujące mnie artykuły czy opracowania, nie tylko polskich autorów, lecz także specjalistów z innych krajów. W ten sposób zyskuję znacznie szerszą perspektywę - mogę dowiedzieć się, jak rozwija się HRM w Stanach Zjednoczonych czy Azji. Uczyć się na znacznie bogatszej bazie doświadczeń globalnych. Korzystając z sieci, mogę też w łatwy i szybki sposób skontaktować się z potencjalnym kandydatem. Ponieważ w mBanku zajmuję się Programem Rozwoju Młodych Talentów skierowanym do studentów i absolwentów (maksymalnie dwa lata po skończeniu uczelni), internet jest dla mnie jednym z głównych narzędzi pracy. To platforma umożliwiająca kontakt z młodymi ludźmi za pośrednictwem mediów społecznościowych czy portali studenckich, czyli miejsc, do których zdecydowanie częściej zaglądają w poszukiwaniu pracy niż do urzędu czy firmy rekrutacyjnej.

