W jaki sposób rozwijać samodzielność pracowników?
Odpowiedzialność? Nie, dziękuję.
Mówi się, że trudno jest wziąć za coś odpowiedzialność. Bywa, że oddanie jej też dużo kosztuje. Ale jest to jedna z najcenniejszych lekcji, jakie na drodze zawodowej pracownik może otrzymać od przełożonego.
Mam dosyć niańczenia moich pracowników i rozwiązywania problemów za innych! - takie lub podobne zdania nierzadko padają podczas szkoleń menedżerów, kierowników, dyrektorów, brygadzistów, mistrzów. Mówią tak zarówno osoby z niewielkim kierowniczym stażem, jak i te, które na stanowiskach menedżerskich spędziły wiele lat.
Często jest tak, że pracownicy nie chcą brać odpowiedzialności za własne działania i nawet w sytuacjach, które nie wykraczają poza poziom ich wiedzy, kompetencji i umiejętności, poszukują wsparcia i rozwiązań u przełożonego. Zdarza się też, że chcą uzyskać od przełożonego potwierdzenie, iż pomysł, który mają na rozwiązanie danego problemu, jest zgodny z oczekiwaniami menedżera, że nie spowoduje negatywnych skutków w postaci strat materialnych czy chociażby reprymendy.
Menedżerowie zwykle wskazują, że oczekują od swoich pracowników samodzielności w ramach podejmowanych przez nich działań. Chcą, by podwładni sami podejmowali decyzje, o ile wynikają one z określonego dla nich zakresu obowiązków i odpowiadają ich kompetencjom. Chcą, by ich pracownicy byli odpowiedzialni za własną pracę, tam gdzie trzeba, też za podległych im ludzi, a przede wszystkim za podejmowane przez siebie decyzje. Dlaczego jednak w tak wielu przypadkach ta odpowiedzialność nie działa, a pracownicy unikają jej jak ognia? Czy jest to wina pracowników, czy może menedżerów? Zdania obu stron są w tej kwestii podzielone.

