Awans na własnych warunkach
Rozmowa z Giuseppiną Smith, Head of It, odpowiedzialną za infrastrukturę informatyczną Amazon w Wielkiej Brytanii, o tym, od czego zależy sukces kobiet w branży technologicznej

Zacznijmy od Pani wykształcenia, czyli studiów filozoficznych. Czy odnajduje Pani filozoficzne podejście w biznesie i jakie ma ono znaczenie?
Pytanie o filozofię pada często w rozmowach, które prowadzę. Jak to możliwe, że wszystko zaczęło się od filozofii, a skończyło na branży IT? Brzmi tak, jakby te dwie dziedziny były sobie przeciwstawne, ale w rzeczywistości wcale tak nie jest. Filozofia stworzyła mocne podstawy dla mojej obecnej pracy, ponieważ do wszystkiego podchodzę w logiczny sposób. Kiedy w IT trzeba rozwiązać pojawiający się problem, należy bardzo dokładnie przejść przez kolejne etapy procesu, aby znaleźć rozwiązanie, a tego właśnie uczy logiczne myślenie.
Co było dla Pani – kobiety odnoszącej sukcesy w dziedzinie technologii – najtrudniejszym doświadczeniem w pracy zawodowej?
Na wczesnym etapie kariery miałam zarządzać zespołem mocno zorientowanym na kwestie techniczne. Wiedziałam, że nie będzie łatwo. Ale chciałam podjąć to wyzwanie. W zespole byli sami mężczyźni, młodzi Brytyjczycy. Myśleli, że wszystko wiedzą lepiej. Kiedy przejęłam zarządzanie zespołem, sądzili, że to żart: mała Włoszka uważa, że może zmienić sposób, w jaki pracuje zespół mężczyzn profesjonalistów. To było naprawdę trudne dla obu stron. W komunikacji wykorzystywałam inteligencję emocjonalną, bez niej nie byłabym w stanie znaleźć sposobu dotarcia do członków zespołu. Najtrudniejsze okazały się moje braki w kwestiach technicznych. Cóż, miałam je, ale nie w takim stopniu, aby uniemożliwiało mi to zarządzanie zespołem. Spotykałam się z negatywną reakcją zespołu, który uważał, że nie mogę zarządzać nimi i ich pracą, jeśli nie rozumiem tego, co robią. Musiałam podejść do tej sytuacji w bardzo subtelny i bardzo logiczny sposób, aby nie być odrzuconą. Chociaż czułam szacunek zespołu, odczuwałam też, że ludzie nie patrzą na mnie, jak na fachowca. Z czasem to się zmieniło.
Musiałam wykazać się wytrwałością, ale także determinacją i ciężką pracą. Nie przyjmowałam informacji zwrotnych, takich jak: „nie chcemy o tym wiedzieć” lub „wyrażasz się zbyt ogólnie o tym, co robimy, my jesteśmy technikami, inżynierami, a to, co mówisz, jest dla nas niezrozumiałe”. Znalazłam sposób, w jaki do nich dotrzeć na poziomie emocjonalnym, zyskać ich zaufanie i szacunek, a na końcu wsparcie. Z perspektywy czasu mogę przyznać, że był to jeden z najlepszych zespołów, jakim kiedykolwiek zarządzałam.
Czy zauważyła Pani w zespole mężczyzn zmianę, która dokonała się w efekcie Pani stylu zarządzania?
Oczywiście! Powodem, dla którego podjęłam wyzwanie zarządzania zespołem mężczyzn, było to, że choć był to zespół zaawansowany technologicznie, nie osiągał oczekiwanych rezultatów biznesowych. Głównym powodem była ich postawa: „wiemy najlepiej, nie musimy realizować tego, co naszym zdaniem jest bezsensowne”.
Przejmując zarządzanie, skupiłam się na przekształceniu zespołu zorientowanego wyłącznie na sprawy technologiczne w zespół, który osiąga konkretne rezultaty biznesowe i przekracza kolejne granice. Musiałam ciężko pracować. Każdego dnia wracałam do domu, rozmyślając, czy jestem w stanie to osiągnąć, miałam wiele wątpliwości, czułam, że mnie to przerasta. Jednak miałam też w sobie tę determinację, żeby się nie poddawać, iść do przodu, szukać nowych sposobów działania i zmiany sytuacji. I wreszcie tak się stało. Kiedy ciężko pracujesz nad realizacją celu, przechodząc przez wzloty i upadki, nawet małe kroki naprzód napełniają cię wiarą, że jesteś na właściwej drodze i wszystko jest warte twojego wysiłku.
Wychodzenie ze strefy komfortu jest trudne. Czy teraz, kiedy ma Pani większe doświadczenie, łatwiej jest Pani wyjść poza tę strefę, czy za każdym razem jest to tak samo trudne?
Ośmielam się twierdzić, że w miarę rozwoju kariery staje się to coraz łatwiejsze. Stajemy się coraz bardziej odporni na to, co nas spotyka, wiemy więcej, mamy większy dystans do wielu spraw. W pewnym sensie staje się to łatwiejsze tylko dlatego, że w przeszłości doświadczyliśmy już czegoś podobnego. Mimo to za każdym razem jest to wyzwanie.
W biznesie panuje przekonanie, że awans oznacza większą dyspozycyjność. Zwłaszcza kobiety tak myślą. Czy musi tak być? Ja bym raczej powiedziała: awansuj i ustalaj własne zasady. Czy zgadza się Pani z tym stwierdzeniem? Czy my – kobiety – jesteśmy na tyle odważne, że możemy wejść na wyższy poziom zarządzania na własnych zasadach?
Oczywiście! Swoją karierę zawodową rozpoczęłam w Wielkiej Brytanii. Przeprowadziłam się z Włoch, kiedy moje dzieci były bardzo małe. Z dwojgiem dzieci w obcym kraju, bez żadnej pomocy, nie musiałam przyjmować tak wymagającej pracy, mogłam ulec tysiącom wymówek. Ale nauczyłam się jednej rzeczy, o której będę nieustannie przypominać – musisz mieć swój plan i jasno przedstawić go swoim szefom: „To jest to, co zamierzam osiągnąć, to są godziny, które poświęcę na realizację tego zadania, a takie będą tego rezultaty”. Nie informowałam szefów, bo niby dlaczego, w jaki sposób poradzę sobie ze swoim grafikiem prac domowych, nauką dzieci i czasem, który zamierzam z nimi spędzić. To był mój sposób organizacji życia rodzinnego i nie musiałam o tym nikogo informować. To, co komunikowałam, brzmiało: „Powierzasz mi ten projekt, a ja wykonam go na czas, przy zachowaniu najwyższej możliwej jakości”.
Doświadczyłam, że takie podejście działa. Kiedy idziesz do swojego menedżera z jasno sprecyzowanym planem: „W ten sposób zamierzam zająć się pracą, to są moje godziny pracy, poza nimi mam zobowiązania rodzinne i chciałabym, aby były one respektowane, ale będę dbała o to, by praca była dla mnie priorytetem” – dostajesz od niego wsparcie.
W zespołach, którymi zarządzałam, często miałam młode mamy. Wiedziałam, ile mają obowiązków w pracy i poza nią. To oczywiste, że jeśli kobiety pracują 10–12 godzin dziennie, cierpi na tym jakość wykonywanych przez nie obowiązków, a one są zestresowane, mają negatywne podejście. Wszyscy na tym tracą. Ale jeżeli da się kobietom możliwość zarządzania własnymi godzinami pracy i pozwoli na indywidualne podejście do zachowania równowagi między pracą a rodziną, będą miały o wiele więcej zapału do pracy, będą bardziej szczęśliwe, a w konsekwencji osiągną lepsze wyniki w pracy, udowadniając, że potrafią uzyskiwać założone rezultaty na swoich warunkach. Takie jest moje podejście do współpracy z kobietami i jak dotąd zawsze się ono sprawdzało.
Czy uważa Pani, że kobiety są na tyle odważne, by domagać się takiego traktowania i pracować na własnych zasadach?
Niestety nie. I w tym tkwi problem. Musimy być bardziej pewne siebie, ale także dobrze przygotowane do realizacji zadań. Nie oczekuj od szefa, że powie ci, w jaki sposób rozwiązać konkretną sprawę, zadanie, ale pokazuj, jakie sposoby rozwiązania są według ciebie najlepsze i dlaczego. Oczekuj konsultacji w zaproponowanych przez siebie rozwiązaniach, a nie samych rozwiązań. To zasadnicza różnica. Jeśli jasno precyzujesz swój pogląd na sprawę, logicznie go uzasadniasz, zyskujesz wsparcie i szacunek przełożonych. Jestem przekonana, że w takiej sytuacji zawsze znajdziesz wsparcie menedżera i zrozumienie także dla twoich obowiązków domowych.
Kobiety często uważają, że nie są wystarczająco dobre, zaangażowane, za mało pracują. Ten sposób myślenia jest dla nas paraliżujący, nie daje nam poczucia sprawstwa, a raczej skazuje nas na uznanie własnej wartości przez innych. Kobiety obserwują swoich współpracowników mężczyzn, którzy spędzają dużo czasu w biurze i myślą: za mało pracuję, rzadziej jestem w biurze, bo zajmuję się dziecmi i mój szef to widzi. Nie zastanawiają się, jaka jest efektywność tych mężczyzn. To nie ważne, ile godzin spędza się w biurze, ale jaka jest efektywność pracy i osiągane wyniki. Można pracować przez 15 godzin w ramach 24-godzinnego dnia, ale niekoniecznie oznacza to, że jest się skutecznym lub produktywnym. Z drugiej strony, można pracować tylko kilka godzin nad zadaniem, ale jeśli jest się naprawdę skupioną, praca szybko posuwa się do przodu i zajmuje dużo mniej czasu. Wszystko zależy od tego, jak podejdzie się do sprawy. Na koniec i tak liczą się tylko wyniki.
Czy zgodzi się Pani ze stwierdzeniem, że kobiety często mówią „tak”, bo nie wiedzą, jak powiedzieć „nie”. Oczekujemy, że może ktoś domyśli się, że tak naprawdę nie chcą tego robić.
Ma Pani rację, mamy skłonności do takich zachowań. Często reagujemy emocjonalnie i ulegamy manipulacjom. Jeśli menedżer oferuje nam zadanie, którego niekoniecznie chcemy się podjąć, dodając przy tym, jakie jesteśmy fantastyczne i jak wiele znaczymy dla organizacji, często ulegamy i podejmujemy się wykonania. A to początek niepowodzenia. Mamy skłonność do instynktownych i impulsywnych zachowań i reakcji. Więc zamiast zastanowić się i powiedzieć: „Dobrze, pozwól mi to przeanalizować, pozwól mi to przemyśleć”, zgadzamy się zbyt szybko. Nie ma nic złego w mówieniu, że potrzebujesz więcej czasu, aby rozważyć konkretną prośbę. Mężczyźni przedstawiają swoim menedżerom fakty: „Nie mogę tego zrobić ze względu na x, y i z”. I to jest konkretna odpowiedź bez wikłania się w emocjonalne podejście do sprawy. To pewne, my kobiety musimy nad tym jeszcze pracować.
Jak udało się Pani wyćwiczyć ten emocjonalny spokój?
To wymaga czasu. Pomagają skupienie i umiejętność odpowiedzenia sobie na niektóre pytania, np.: jak mogłabym to zrobić inaczej, co mogłam zmienić, czy powinnam odpowiedzieć inaczej? Ćwiczenie czyni mistrza! I tylko wtedy, gdy robimy to regularnie, zaczynamy rozpoznawać sytuację, bodźce, które sprawiają, że stajemy się nerwowe lub czujemy się niekomfortowo. Nie jest to łatwe, ale sukces osiąga się regularną praktyką. Z czasem staje się to nawykiem. To tak, jak z nauką jazdy samochodem. Przede wszystkim musisz skupić się na tym, co robisz, a w miarę upływu czasu i rozwoju swoich umiejętności prowadzenia pojazdu jesteś również w stanie rozmawiać lub słuchać muzyki, nawet nie myśląc o wykonywanych czynnościach, ponieważ stały się już nawykiem.
Jak możemy wykorzystać siłę tkwiącą w inteligencji emocjonalnej, nie tylko w pracy, ale także w codziennych sytuacjach?
Gdy opanujesz tajniki tego, jak zarządzać swoimi emocjami, zyskujesz kontrolę. Jeśli masz kontrolę, lepiej wyczuwasz i rozumiesz to, co dzieje się wokół ciebie i wiesz, jak na to zareagować. Problemy pojawiają się, gdy reagujesz w sposób, którego inni się nie spodziewają. Ale jeśli jesteś w stanie kontrolować swoje emocje, będziesz wiedziała, jak reagować w różnych sytuacjach, ponieważ czujesz i rozumiesz emocje innych ludzi wokół siebie. Na przykład mogą zdarzyć się sytuacje, w których, jeśli będziesz sprawiała wrażenie spokojnej, ludzie mogą zinterpretować to tak, jakbyś się nie przejmowała, co zupełnie nie jest twoim celem. Więc jeśli uda ci się opanować swoje emocje i zrozumiesz, jak odczytywać emocje ludzi wokół siebie, odkryjesz, które podejście jest najlepsze, aby twoje zachowania były właściwie interpretowane.
Czy uważa Pani, że sektor technologiczny wymaga innego podejścia lub rozwiązań w zakresie równości płci?
Odsetek kobiet w sektorze technologicznym jest bardzo niski. Uważam, że należy zacząć od systemu edukacji i zniwelować podziały mające na celu odróżnienie chłopców od dziewcząt. Wszystko zaczyna się od naszego stosunku do dzieci. Należy zachęcać dzieci, aby podążały za własną ciekawością i badały wszystko, co jest wokół nich. Nie powinniśmy zakładać, że dziewczęta chcą bawić się lalkami, a chłopcy pociągami. Powinniśmy pozwolić im badać świat i wspierać ich wybory bez wcześniejszego ich określania będącego wynikiem naszych uprzedzeń. Jest wiele do zrobienia w tej sprawie. Ale mam pozytywne odczucia i wiem, że jesteśmy na dobrej drodze, że wreszcie ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę i doceniać, jak ważne jest, na przykład, posiadanie zespołu składającego się z kobiet i mężczyzn, także w sektorze technologicznym. Temat równości płci jest obecnie omawiany znacznie częściej niż kilka lat temu. Podoba mi się to. Będzie to działać tylko na korzyść firm, bo im większa różnorodność, tym większa wydajność.
Faktem jest, że kiedy kobiety dostają pracę w sektorze technologicznym, często z niej rezygnują ze względu na nieprzyjazne środowisko pracy. Czy zetknęła się Pani z takimi przypadkami?
W swojej karierze nie doświadczyłam takich sytuacji. Wiem jednak, że czasami warunki pracy są dla kobiet naprawdę niesprzyjające, a najlepszym sposobem na rozwiązanie tej sytuacji jest odejście ze stanowiska. Zawsze warto zadać sobie pytanie, czy zrobiłam wszystko, co było możliwe, zanim podjęłam decyzję o odejściu. Warto zwrócić się do innych i zapytać, czy widzą tę sytuację podobnie jak ja? Czasami jesteśmy więźniami własnych uprzedzeń, zwłaszcza w sytuacji odrzucenia, łatwo ulegamy przeświadczeniu, że zostałyśmy odrzucone z powodu płci. Zazwyczaj nie ma to jednak nic wspólnego z płcią. Jeśli jednak stuacja w pracy jest naprawdę niemożliwa do zniesienia, radzę odejście, bo pozostawanie w pracy, która sprawia, że czujesz się nieszczęśliwa, nie ma najmniejszego sensu. Zawsze staraj się myśleć o konkretnej sytuacji z szerszej perspektywy. Wiem, że w niektórych przypadkach postrzeganie danej sytuacji może opierać się raczej na tym, co wyobrażamy sobie we własnej głowie niż na tym, co naprawdę się wydarzyło. A to nie jest dobre.
Jaką cenę płacą kobiety za sukces zawodowy w zdominowanym przez mężczyzn sektorze technologicznym?
Największą ceną jest ciężka praca. Nic nigdy nie jest podane na srebrnym talerzu. Musisz ciężko pracować. Ale na tym polega życie, prawda? Kiedy pragniemy czegoś, co według nas znajduje się poza naszym zasięgiem, wkładamy w to całe nasze serce i duszę, ciężko pracujemy, nie zniechęcają nas przeszkody, kontynuujemy starania, aż w końcu to osiągamy. Cóż, w pracy wygląda to tak samo.
Dziękuję za rozmowę.
Karolina Andrian
Giuseppina Smith
Odpowiedzialna za infrastrukturę informatyczną Amazon w Wielkiej Brytanii. Jest absolwentką filozofii. W 1997 r. podjęła decyzję o przeprowadzce z rodzinnych Włoszech do Wielkiej Brytanii. Ekspertka ma za sobą ponad 20 lat doświadczenia w zarządzaniu technologią – wcześniej zarządzała nie tylko infrastrukturą, ale również produktami, usługami czy partnerstwami biznesowymi. W listopadzie 2019 r. była jedną z kluczowych prelegentek na konferencji Perspektywy Women in Tech Summit, która odbyła się w Warszawie.

