Przepraszam, mamy problem…
Niska wydajność pracowników, wniosek o rozwiązanie umowy o pracę, pozew o dyskryminację. Do tego problemy z jakością, lenistwo, narzekanie i plotki w organizacji. To tylko niektóre z wyzwań, z jakimi menedżerowie muszą się mierzyć, bez względu na to, czy pracują w korporacji, fabryce, na stacji benzynowej czy w sklepie. Codziennie może się pojawić jakiś trudny temat, który trzeba poruszyć. Wielu menedżerom na samą myśl o takiej rozmowie z pracownikiem cierpnie skóra, bo nie wiedzą, jak się zachować. Nie musi tak być.

Czego obawiają się menedżerowie, podejmując trudne tematy? Konfliktu z pracownikiem, pogorszenia relacji, utraty sympatii zespołu? A może konsekwencji prawnych, które mogą być efektem takich rozmów? Nigdy nie wiadomo, czy oburzony pracownik nie zechce dochodzić swoich praw w sądzie.
Nazwijmy rzecz po imieniu - menedżerowie unikają trudnych rozmów z pracownikami, wymyślając błahe powody, żeby po prostu ich nie podejmować. Zupełnie tak, jakby zapomnieli, że jednym z najważniejszych obowiązków menedżerskich jest stawianie pracownikom wymagań. Menedżer ma prawo oczekiwać od członków zespołu wysokiej jakości i standardów pracy, woli współpracy, dobrego nastawienia i koleżeńskości. Pracownicy z kolei oprócz praw mają też obowiązki - o czym zdarza się, że zapominają - i w ramach tych obowiązków powinni zadbać o to, by być w pracy na czas, dbać o jakość wykonywanych zadań,


