Menedżer w złotej klatce
Gdy patrzymy na doświadczonych menedżerów, dostrzegamy ludzi zdecydowanych, mocno osadzonych biznesowo, emanujących doświadczeniem i pewnością siebie. Tylko czy ten obraz jest prawdziwy? Okazuje się, że w rzeczywistości wielu z nich tkwi w „złotych klatkach”, które stanowią dla nich pułapkę. Czy i jak można się z nich wydostać?

Pracuję z menedżerami jako dyrektor HR oraz executive coach od kilkunastu lat. W pierwszej roli widzę ich obraz zawodowy, w drugiej – ten prawdziwszy, osobisty. Zebrawszy moje doświadczenia i obserwacje, chciałabym tym artkułem odsłonić menedżerskie złote klatki. Menedżerowie, budując swoją karierę szczebel po szczeblu, równolegle i niezauważalnie, pręt po pręcie, budują wokół siebie złotą klatkę. Nawet nie muszą w nią wchodzić, po prostu coraz bardziej w niej są. Bo choć klatki mają różne oblicza i etymologię, to nieodłącznie towarzyszy im wspólna cecha: stanowią pułapkę, w którą menedżer wpada bezgłośnie, lecz nieuchronnie. Z pozoru kuszące atrakcyjnością, w rzeczywistości mają siłę niszczenia. I wciągają tak mocno, że najczęściej nie sposób wydostać się z nich samemu.
(Nie)doskonałe kompetencje
Jedną z najczęściej spotykanych złotych klatek są (nie)doskonałe kompetencje. Założenie jest pozornie logiczne: skoro ktoś jest tak wysoko w organizacji oraz bierze osobistą odpowiedzialność


