Z papieru do wirtualnej rzeczywistości
Mniej papieru? Szybszy dostęp do informacji? Efektywniejsza analiza danych? Lepsze rezultaty? Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że szeroko pojęta transformacja cyfrowa, trwająca już od wielu lat, jest nieunikniona. W zeszłym roku nabrała jednak nieco innego wymiaru. Zmiany w firmach następowały szybciej, bywały wymuszone, a i obejmowały obszary, w których do tej pory dominował czynnik ludzki.

Ostatni czas uświadomił nam, że przeniesienie procesów z „papieru” do rzeczywistości wirtualnej jest nieuniknione. Presja czasu wymusiła pewne zmiany i sprawiła, że ludzie otworzyli się na digitalizację i zaczęli o niej wiele mówić. Jednak do digitalizacji firmy trzeba podejść mądrze. Transformacja cyfrowa opiera się bowiem na przywództwie, ludziach i zarządzaniu zmianami w tym samym stopniu, co na technologii1. Nie chodzi zatem o szybkie przejście „z papieru w chmurę” i eliminację relacji face to face, ale o zrozumienie rzeczywistych potrzeb przedsiębiorstwa i wymagań otaczającej rzeczywistości, a także o świadomość, ile i jakich zasobów będzie trzeba zaangażować. Istotne jest też mentalne przygotowanie do zmian, niekiedy chaosu, stresu czy błędów, które wiążą się niemal z każdym wdrożeniem nowego rozwiązania.
W 2020 r. czy nawet teraz w 2021 przemyślana strategia digitalizacji nie zawsze miała rację bytu, bo liczył się szybki efekt, a presja czasu jedynie podbiła stres i obawy związane z nowościami. Z drugiej strony, nie było wyjścia i okazuje się, że wrzuceniem na „głęboką wodę” można bardzo wiele osiągnąć np. w sprawach urzędowych, medycznych czy w obszarze nauczania, które


