Kiedy zespół mówi: „Nie”
Droga na szczyt bywa długa, kręta i obarczona ryzkiem, które nie każdy potrafi ponosić. Mimo to wciąż wielu menedżerów wierzy, że powinni tam być. Czasem to ukoronowanie wieloletniej pracy i doświadczenia, czasem owoc determinacji i wytrwałości, a czasem zupełny przypadek. W zależności od sposobu dotarcia na szczyt, osobowości, wewnętrznych predyspozycji, odporności psychicznej i wyznawanych wartości zależy to, jak długo menedżer będzie się cieszył nieograniczonym widokiem z góry. Bo choć widoki potrafią uwodzić magią bezkresu i wielkich możliwości, zejście na ziemię, skąd patrzy zespół, bywa bardzo bolesne.

Zanim lider dotrze na szczyt, musi przejść drogę, która w dużej mierze określi to, kim będzie, kiedy stanie na czele zespołu. W zależności jak wiele wysiłku włoży w swoją podróż, jakie idee uzna za własne, z jakimi wartościami się utożsami, jakie cele sobie postawi i jakie sposoby dotarcia do nich przyjmie, często zależy to, jak zostanie przyjęty. Czy będzie zrozumiany, zaakceptowany i czy zespół uzna wyznaczony kierunek dalszej podroży również za swój.
Lider to nie zawód. To osobowość. Klucz do tego, by pozyskać serca i umysły ludzi. To oni zdecydują, czy tej konkretnej osoby warto słuchać, czy warto za nią podążać, czy warto się od niej uczyć i dla niej również – warto czasem ryzykować. Prawdziwe przywództwo choć dziś okraszone wieloma górnolotnie brzmiącymi sloganami sprowadza się tak naprawdę do wielkiego zaufania, jakim są


