Żyć i pracować w zgodzie ze sobą
Rozmowa z Maciejem Jankiewiczem, doświadczonym menedżerem zarządzającym i członkiem zarządów, o odpowiedzialności lidera w relacjach z zespołem i właścicielami firmy

Od wielu lat pełni Pan funkcje w organach spółek kapitałowych - zarządza dużymi organizacjami, ale chyba nie o takiej karierze myślał Pan, decydując się na wybór studiów?
Na początku lat 90. ubiegłego wieku, w czasie kiedy tworzył się wolny rynek, byłem jeszcze w szkole średniej i zastanawiałem się, co chcę robić w życiu. To były czasy, gdy o wyborze zawodu w dużej mierze decydowała pasja lub tradycje rodzinne, a nie perspektywa kariery czy powodzenie w biznesie. Już wtedy moją miłością była psychologia, dlatego zdecydowałem się ją studiować. Dostałem się na wymarzone dzienne studia i zamieszkałem w stolicy. Nie było łatwo, psychologia to wymagający kierunek, mieszkałem 500 km od domu, a od drugiego roku nauki utrzymywałem się samodzielnie. Miałem to szczęście, że zacząłem pracę w znanym wydawnictwie. Już po kilku miesiącach zostałem kierownikiem działu szkoleń, miałem dużo kontaktów z klientami, ale też autorytetami z dziedziny prawa, podatków, zarządzania i finansów - publikowali i dzielili się wiedzą, szkoląc. Budowało to moje kompetencje, różne od tych zdobywanych na studiach. Wydawnictwo okazało się miejscem, gdzie mogłem się szybko rozwijać. Większość naszych klientów to byli doradcy podatkowi, dyrektorzy finansowi, konsultanci, księgowi. Dynamika zmian, jakie dotykały przedsiębiorców w tamtych czasach, była naprawdę duża i nadążenie za nimi wymagało ogromnego wysiłku. Doradcy podatkowi, kancelarie, biegli rewidenci, tzw. wielka piątka, to była elita. Wtedy zrozumiałem, że w kształtowaniu efektywnie działającego przedsiębiorstwa równie istotna jak typ przywództwa i kultury organizacyjnej kreowanej przez zarząd czy właścicieli jest rola pionu finansów i realizacja jego zadań na najwyższym możliwym poziomie.


