Perfekcjonista na odwyku
Perfekcjonizm niejedno ma imię. I tak jak standardy, deadliny i jakość niosą jasne przesłanie, do czego dążymy, tak równie dobrze mogą być doskonałą przykrywką dla ludzi, którzy w pracy szukają nie tylko rozwiązań, wyników i efektów, lecz także realizują swój ekstremalny cel działania i kontroli, zaprzęgając siebie i innych do pracy, która nigdy się nie kończy. Czasem spirala perfekcji układa nie tylko życie menedżerów, ale i podległych im ludzi. Jak zarządzać zespołem, gdy pogoń za doskonałością wymyka się spod kontroli?


Anna Kowalczyk-Kroenke
Doktor nauk społecznych, dyrektor operacyjny w Qualent. Praktyk biznesu z ponad 10-letnim doświadczeniem w sektorze usług IT. Psycholog. Pracownik naukowy Akademii Nauk Stosowanych w Łomży w Katedrze Ekonomii i Finansów.
O perfekcjonizmie wiadomo już sporo. Może dotknąć każdego, choć nie każdego w tej samej postaci. Czasem sami napędzamy spiralę perfekcji, układając życie własne i innych według starannie skonstruowanego planu, w którym nigdy nie ma przypadków i nic nie dzieje się samo. Czasem przeciwnie - jesteśmy jedynie pionkiem w wyreżyserowanym życiu innych, którzy pozornie doskonale wiedzą, czego pragną, na czym warto się koncentrować, co jest naprawdę ważne. Dobrani według odpowiednich kryteriów, schematów i ról, których jedynym celem jest jedno - działać w najlepszy możliwy sposób. Ten jednak w życiu perfekcjonistycznych szefów nie istnieje. Zawsze coś dzieje się za wolno lub przeciwnie - idzie za gładko, zawsze coś można poprawić, zmienić albo zrobić… zupełnie inaczej wtedy, gdy już wszystko gotowe, a radość z ukończenia pracy rysuje się na twarzy podwładnych. Perfekcjonizm to wyścig, który dla wielu nigdy się nie kończy. Dla szefów ogarniętych silną potrzebą kreowania idealnych rozwiązań w nieidealnej przestrzeni może stać się obsesją, która nie pozwala odetchnąć i zobaczyć w sobie doskonałość w

