Inwazje dziwności u końca czasów
W Strefie X jesteś materiałem genetycznym do przetworzenia, jesteś awangardą oduczania się bycia człowiekiem – paradoksalnie to, być może, jedyna, choć okrutna ścieżka ocalenia

Czasami po przeczytaniu książki albo obejrzeniu filmu człowiek mówi do siebie: „Ale to dziwne!”. Czuje, że próbowano mu wykręcić mózg na lewą stronę, podważyć jego wiedzę o świecie, rozśmieszyć go poznawczą niespójnością, przestraszyć czymś aberracyjnie potwornym.
Ale co to właściwie znaczy „dziwne”? Odpowiedź na to pytanie, choć wydaje się banalna, jest w istocie trudna (jeśli w ogóle możliwa), niemniej może nas zaprowadzić w ciekawe, słabo spenetrowane rejony, na skraj mapy albo i w ogóle poza mapę. W każdym razie przyjmijmy pierwsze, wstępne rozpoznanie: od tego, co dziwne, jest blisko do tego, co straszne, a zdziwienie to maska lęku.
Nadpodaż duchów i widm
W analizach tekstów kultury powracającą często kategorią jest „niesamowitość”, wywiedziona z psychoanalitycznych koncepcji Zygmunta Freuda i Ernsta Jentscha. Das Unheimliche (w terminologii angielskiej: uncanny) wywołuje psychologiczny dyskomfort, gdy rzeczy i zjawiska obce, tajemnicze, przerażające bądź objęte tabu, przejawiają zarazem cechy dobrze znane obserwatorowi. Freud tłumaczył ten efekt wyparciem – elementy wypchnięte w podświadomość powracają jako to, co upiorne, bo nie znajdują innej drogi do jaźni. Dziwność jest zakorzeniona w unieważnionej, ale wciąż obecnej przeszłości; jest rodzajem żałoby po tym, co utracone, nawet jeśli utrata oznaczała jednocześnie zapomnienie i wyzwolenie. Stąd taka nadpodaż duchów i widm w kulturze popularnej.
Zona to kosmiczny śmietnik, Strefa X to niesłychanie złożony ekosystem, który aktywnie zmienia ziemską naturę, asymilując ją i przyspieszając procesy ewolucyjne

