Sztafeta władzy
Dyktatorzy mogli pozazdrościć monarchom jednego: możliwości przekazania władzy dzieciom. Najwyraźniej czują się teraz wyjątkowo bezpiecznie, bo wreszcie chcą spełnić te marzenia

Iran zadziwił świat – zapewnił nowy Najwyższy Przywódca Modżtaba Chamenei w orędziu wyemitowanym 40 dni po śmierci ojca Alego Chameneiego. – Odnieśliśmy ostateczne zwycięstwo – ogłosił też, zapowiadając, że jego kraj będzie się domagał „odszkodowań za każde ze zniszczeń i za krew męczenników oraz dla każdego z rannych”. – Z pewnością nie pozostawimy zbrodniczych agresorów bez kary – dorzucał.
O ile było jasne, że każda ze stron wojny w Zatoce Perskiej ogłosi swoje zwycięstwo, o tyle przywództwo Modżtaby Chameneiego pozostaje w olbrzymiej mierze wirtualne: oświadczenie Przywódcy (Irańczycy używają tytułu Rahbar) zawierało wyłącznie zapis dźwięku, wyemitowany w telewizji „pod zdjęcie” juniora. Zaledwie trzy dni wcześniej londyński „The Times”, powołując się na przechwyconą przez wywiady Izraela i USA depeszę władz w Teheranie, ujawnił, że Modżtaba – ranny w tym samym nalocie, w którym zginął jego ojciec – pozostaje nieprzytomny i jest leczony w Kom.
Ambicje Modżtaby od lat były jasne, choć pozostawały tajemnicą poliszynela; senior zaś albo zastrzegał, że nie powinno do sukcesji dojść, albo pomijał ją milczeniem. Co z kolei było odbierane jako fałszywa skromność lub wręcz milcząca zgoda, tym bardziej że od 2005 r. Modżtaba odgrywał w kancelarii Rahbara coraz większą rolę, a w ostatnich latach niemal wyłącznie od niego zależało, kto zobaczy się z jego ojcem i będzie miał szansę zostać wysłuchany. Jednocześnie junior uchodził za gracza bliskiego Korpusowi Strażników Rewolucji, komenderującego wręcz pomocniczymi formacjami basidżów (służących głównie do pilnowania porządku na ulicach i rozbijania demonstracji) oraz zwolennika środowiska ortodoksów religijnych.

