Rysownicy z naszej ulicy
Malowanie na murach może i dalej jest wybrykiem, coraz częściej jednak wzbudza bardziej ciekawość niż wrogość. No i trafia do galerii oraz na aukcje

W marcu, po długim dochodzeniu dziennikarskim, została ujawniona domniemana tożsamość słynnego artysty ukrywającego się pod pseudonimem Banksy. Według ustaleń Reutersa anonimowy twórca i aktywista, który – za sprawą swoich ulicznych obrazów w formie graffiti – dał się poznać na całym świecie z artystycznej brawury, nazywa się Robin Gunningham. Potwierdza to doniesienia „The Mail on Sunday” jeszcze z lipca 2008 r. Reuters dotarł do policyjnych dokumentów i akt sądowych z przesłuchania Banksy’ego. Tajemniczy artysta we wrześniu 2000 r. zniszczył billboard reklamowy umieszczony na dachu nowojorskiej kamienicy przy 675 Hudson Street. Adwokat wyciągnął go z tarapatów, ale ślad po artyście pozostał w kartotece i skierował poszukiwania mediów we właściwym kierunku.
Inna przesłanka: cztery lata temu, kiedy Rosja napadła na Ukrainę, Banksy wybrał się za naszą wschodnią granicę i pozostawił swoje murale w przyfrontowych miejscowościach. Odwiedził m.in. Irpień, Horenkę i Borodziankę. Namalował chłopca rzucającego mężczyzną (to aluzja do Władimira Putina) czy kobietę w masce gazowej z lokówką. Dziennikarze podążyli tym tropem i dotarli do świadków, którzy widzieli przyjezdnych artystów przy pracy bez masek. Wśród nich był Banksy.
Śledztwo Reutersa wywołało gorącą dyskusję, czy „współczesny Robin Hood” – jak nazywają Banksy’ego jego fani – ma prawo ukrywać wizerunek i nie ponosić odpowiedzialności za niszczenie swoimi rysunkami przestrzeni publicznej tylko dlatego, że za pomocą farb i szablonów opowiada się po stronie słabszych? To pokłosie głośnej awantury po tym, jak artysta namalował na fasadzie londyńskiego sądu portret sędziego, który uderza młotkiem bezbronnego manifestanta. Mural został szybko usunięty, ale cień oryginalnego wykonania wciąż widać na ścianie zabytkowego budynku. Władze miasta odmówiły udzielenia informacji, czy Banksy poniósł odpowiedzialność za naruszenie budowli. Dlaczego cieszy się specjalnymi względami brytyjskiego establishmentu i unika kary?

