Za słabi na imperium
Na początku XX w. granice Rosji rozciągały się od Kalisza po Władywostok, a carowie kreślili plany kolejnych podbojów. Jednak w starciu z nowoczesnymi wojskami zachodnimi armia imperium okazała się niezdolna do odnoszenia decydujących zwycięstw

Rosyjskie wojska nadal okupują jedną piątą terytorium Ukrainy, ale coraz więcej wskazuje, że zdolności bojowe agresora się wyczerpują. Sięgająca czasów imperium wiara w militarną potęgę Kremla – jeszcze kilka lat temu dość powszechna – zanika. Podobnie było podczas I wojny światowej, która ujawniła przepaść dzielącą rosyjską armię od niemieckiej.
Przymus podboju
„Tempo tej ekspansji było niezwykłe: w niektórych okresach Rosja carska rozszerzała swoje terytorium o 1,8 proc. dotychczasowej powierzchni rocznie. Szybciej rozwijały się tylko dwa państwa – Imperium Otomańskie i Stany Zjednoczone. W obu jednak okres tak żywiołowej ekspansji zakończył się już po kilkudziesięciu latach, podczas gdy Rosja powiększała swój obszar nieprzerwanie – od średniowiecznych początków aż po XX wiek” – pisze w artykule „Rosja carów – imperium kolonialnym?” Wojciech Stanisławski. „U progu naszej epoki, w 1914 r., zajmował on 1/6 globu, sięgając od Łodzi do Władywostoku i od Helsinek po szczyty Pamiru” – dodaje. Pomimo posiadania największego w dziejach imperium, obejmującego obszar o powierzchni ponad 22 mln km kw. (większe było tylko kolonialne imperium brytyjskie), ambicje Kremla były większe. Po rozbiorze Rzeczpospolitej przez cały XIX w. kolejni carowie usiłowali doprowadzić do upadku Turcji, przejąć kontrolę nad Bałkanami oraz cieśninami Bosfor i Dardanele.

