Przegląd prasy zagranicznej
Zegarek pracy nie mierzy
http://www.managementtoday.co.uk
Wejście na rynek pracy generacji Y stawia na głowie tradycyjne pojmowanie marnotrawstwa czasu - pisze Helen Kirwan-Taylor we wrześniowym numerze brytyjskiego miesięcznika „Management Today”. Odrębne badania przeprowadzone niedawno przez AOL, Microsoft i Salary.com przyniosły dość niepokojące rezultaty. Przeciętny pracownik, jak się okazuje, marnotrawi dziś 2,1 godziny dziennie na rozmaite bezużyteczne czynności - od surfowania w internecie i gapienia się w sufit po sprzątanie biurka. Na liście zabijaczy czasu prym wiedzie internet, który odciąga od zajęć 40,7 proc. pracowników, potem rozmówki towarzyskie - 23,4 proc., załatwianie spraw osobistych - 6,8 proc. i innych ubocznych potrzeb - 3 proc. „Myślenie o niczym” pochłania czas 3,9 proc. ankietowanych pracowników. Jeśli wszystko to podsumować, okaże się, że w ciągu tygodnia pracy przez ponad dzień nie wykonujemy zadań, za które nam płacą.
W innym sondażu 71 proc. ankietowanych uznało za największe marnotrawstwo czasu firmowe zebrania. Najwięcej czasu tracą pracownicy ubezpieczeń, po nich - zatrudnieni w sektorze publicznym. British Gas dwa lata temu postanowił ustalić, kiedy pracownicy są najbardziej produktywni - okazało się, że między godziną 9 i 11 rano, po czym wydajność gwałtownie spadała. Ale zamiast pozwalać zatrudnionym pracować tylko dwie godziny dziennie, firma wprowadziła szereg inicjatyw, jak przerwy w pracy przy komputerze, ćwiczenia gimnastyczne czy słuchanie muzyki. Ostatnie teorie sugerują skuteczność m.in. wyznaczania ścisłych ram czasowych na wykonanie zadania (a po ich upływie przerywanie go) i wprowadzanie poobiedniej drzemki. Pracownicy dalej skarżą się jednak, że dzień pracy przedłuża się im na wieczór, a tydzień na weekendy.
Dwie zbuntowane pracownice wydziału personalnego amerykańskiej sieci elektroniki użytkowej Best Buys, Judy Thompson i Cali Ressler postanowiły inaczej spojrzeć na kwestię czasu pracy. Menedżerowie ich firmy skarżyli się na stres, podczas gdy konkurencja atakowała. Obie ekspertki ustaliły, że dopóki praca jest odmierzana czasem, dochodzi do jej marnotrawienia. Dzisiaj firmy coraz częściej oferują pracownikom dodatkowe atrakcje w rodzaju kawiarenek czy pokojów odpoczynku i masażu. Pochłaniają one czas, podczas gdy pracownik akurat wolałby pójść do domu. Za zgodą kierownictwa Thompson i Ressler wprowadziły pilotażową koncepcję, która pozwoliła pracownikom zamiast na ramach czasowych koncentrować się na rezultatach, przebywając czy to w kinie, w domu czy na plaży. Projekt, pod angielskim skrótem ROWE (Results Only Work Environment - Środowisko pracy opartej na rezultatach), wprowadzony początkowo w trzech wydziałach, do końca marca objął niemal całą firmę. Rezultaty były uderzające: wydajność wzrosła o 35 proc., a odchodzenie pracowników z własnej woli spadło z 36,6 proc. do 6 proc.

