Przegląd prasy zagranicznej
Kocha, lubi, szanuje
Faworyzowanie wybranych pracowników szkodzi szefowi i firmie - pisze Maria Andre w sierpniowym numerze szwedzkiego miesięcznika "Chef". Menedżer idzie na lunch wciąż z tymi samymi pracownikami? Pyta o radę zawsze tę samą osobę? W takim razie niech uważa, bo ryzykuje wyhodowaniem sobie rozpuszczonego faworyta. To dotyczy innych, ale nie mnie - odpowiadają z reguły menedżerowie, którzy wolą oddalić od siebie myśl o tym, że mogą postępować niesprawiedliwie. Jednak prawda jest taka, że z powodu ludzkiej skłonności do kategoryzowania większość szefów ma pracowników, których szczególnie lubi.
Zdaniem eksperta ds. rozwoju liderów, Jonasa Efforta Andersona, szefowie faworyzują wybranych pracowników, bo albo chcą umocnić swoją pozycję przełożonego, albo też postępują tak zupełnie nieświadomie, gdyż po prostu kogoś bardziej lubią. Annika Bramsen z firmy doradczej Consultus uważa, że szef nie powinien od razu robić sobie wyrzutów z powodu faworyzowania kogoś w zespole. W ludzkiej naturze leży bowiem to, że różnie reaguje się na różnych ludzi, niezależnie od tego, czy jest się menedżerem, czy pracownikiem. Jesteśmy subiektywni i niektórzy ludzie psychicznie są nam bliżsi od innych. Szef powinien zdawać sobie z tego sprawę, ale zarazem umieć ponosić odpowiedzialność za swoje postępowanie.
Darzenie kogoś większą sympatią może wydać się niewinne. Jednak może też razić osoby, które nie doświadczają podobnej łaskawości. Pracownicy mogą dojść do wniosku, że nie warto zbytnio się angażować, skoro szef i tak nie dostrzega ich wysiłków. Ludzie są bowiem szczególnie wyczuleni na przejawy niesprawiedliwości. Reakcją na faworyzowanie przez szefa jakiejś osoby czy osób może być spadek motywacji i mniej efektywna praca zespołu. Okazywanie przez przełożonego względów pewnym pracownikom rodzi też inne ryzyko, zwłaszcza jeśli są to osoby mające takie same poglądy jak szef. Powstaje sytuacja, w której znika przestrzeń dla nowych pomysłów. Dochodzi też do podziału w zespole: po jednej stronie są ci, którzy myślą tak samo jak przełożony, po drugiej niezadowoleni kontestatorzy - osoby, które odważają się formułować krytykę i których w gruncie rzeczy szef powinien bardziej słuchać. Uniformizm myślenia może prowadzić do rekrutowania wyłącznie osób, które się lubi. A to stwarza kulturę firmową, która kurczowo trzyma się starych rozwiązań, a nowe pomysły są tam szybko zamiatane pod dywan.

