Jak dopasować program work-life balance do potrzeb pracownika?
Równowaga czy równość?
Elastyczność czy nieustanna dostępność? Troska o pracownika czy raczej zabezpieczenie interesów firmy? Jakie naprawdę intencje przyświecają firmom, które wdrażają programy równowagi między pracą i życiem osobistym? Pracownicy dostają benefity, które mają im ową równowagę zapewnić, ale często są to propozycje, które nic wspólnego z równowagą nie mają. Czy warto więc takie programy wdrażać?
Wyniki badań OECD Better Life Index przeprowadzone w 2014 roku wskazały, że w Polsce warunki do godzenia życia zawodowego z prywatnym nie przedstawiają się najlepiej. Znajdujemy się na 28. miejscu spośród 36 przebadanych przez organizację krajów. Kiedy przyjrzymy się poszczególnym komponentom tego badania, okazuje się, że sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Polska jest na 30. miejscu, jeśli chodzi o czas spędzony na wypoczynku i dbaniu o siebie (w tym jedzenie i sen). Na takie aktywności, które z definicji należą do work-life balance (WLB), Polacy przeznaczają średnio 14,4 godziny dziennie. Dla porównania - Francuzi, którzy są faworytem w tym zakresie - na wypoczynek poświęcają już 16,4 godziny dziennie (w tym czas na jedzenie i sen). Jeśli zestawimy te dane z doniesieniami o wzroście rynku świadczeń pozapłacowych w Polsce - według badania ARC Rynek i Opinia dla Benefit Systems w 2009 roku jego wartość wynosiła 8 mld zł, a w 2014 roku - około 10 mld zł - to można mieć wątpliwości, czy te dwa elementy na pewno idą w parze.

