Czy work-life balance to już przeszłość?
Poszukiwanie Świętego Graala
Filozofia work-life balance to Święty Graal - twierdzą badacze społeczni - wszyscy o niej mówią, ale nikt jej nie widział. Z badań przeprowadzonych w 2014 roku przez Harvard Business School wynika, że 94 proc. zatrudnionych zdarzyło się pracować ponad 50 godzin tygodniowo, co miało przełożenie na czas poświęcony sprawom osobistym, a tym samym poczucie szczęścia. Okazuje się bowiem, że stres wynikający z przepracowania niszczy relacje z bliskimi oraz zdrowie. Jak zatem efektywnie połączyć pracę z innymi aspektami życia?
Koncepcja work-life balance narodziła się na przełomie lat 70. i 80. XX wieku w Wielkiej Brytanii. Stanowiła odpowiedź na korporacyjny model pracy i postulowała wyznaczenie równowagi pomiędzy karierą a życiem prywatnym. Kilka dekad później filozofia ta traci na aktualności. W dobie nowych technologii i możliwości pracy w chmurze umiejętność zakończenia wszystkich obowiązków zawodowych do godziny 17.00 jest coraz trudniejsza, a podział życia na dwa osobne obszary po prostu nienaturalny.
Konsekwencje braku równowagi między sferą zawodową a prywatną przypominają kulę śniegową, która dotyka po kolei różne obszary życia, m.in. życie rodzinne.
- Stosunkowo rzadko w dyskursie publicznym mówi się o tym, jak przepracowanie i stres rodziców mogą wpływać na wyniki szkolne ich dzieci. Tymczasem analizy profesora Johna Hattiego z Auckland University pokazują, że aktywna i pozytywna postawa rodziców pomaga dzieciom osiągać lepsze wyniki w nauce. Profesor porównuje długotrwałe zaangażowanie rodziców w rozwój dziecka - rozumiane jako m.in. wspólna nauka nowych rzeczy, wspólne czytanie czy wartościowe eksperymentowanie - do dwóch, trzech lat dodatkowej edukacji. Tę zależność potwierdzają również badania OECD realizowane w ramach międzynarodowego Programu PISA

