Zarządzanie firmą jest jak podróż
Rozmowa z Beatą Osiecką, dyrektor generalną Kinnarps Polska,o nauce płynącej z podróży, kreowaniu nowoczesnej przestrzeni biurowej oraz zarządzaniu w środowisku różnych kultur
W książce Liderki biznesu. Jak zwyciężać i zmieniać świat używa Pani porównania zarządzania firmą do podróży. Skąd taka idea?
Myślę, że to z potrzeby poszukiwania coraz to nowych wyzwań. Jestem przekonana, że gdyby kiedykolwiek firma, w której pracuję, osiągnęła stan idealny, tak że już nic nie można byłoby zrobić lepiej, pewnie musiałabym z niej odejść. Taką mam filozofię życia, żeby poznawać jak najwięcej, nie zatrzymywać się w jednym miejscu. Stąd prywatnie pasjonują mnie podróże, góry, nurkowanie...
W książce wspomina Pani wspólną z mężem wyprawę na Kilimandżaro, kiedy bliskość szczytu sprawiła, że pomimo niewystarczającego przygotowania zdecydowała się Pani na szturm. Później mocno to Pani odchorowała. Czy wiele takich życiowych lekcji wykorzystuje Pani w biznesie?
Podróżowanie to czas, kiedy sama siebie wyganiam ze strefy komfortu, jakim jest dom. Przystań życiowa jest bezpieczna, nie ma tu upałów, kurzu, nie grozi brak pożywienia czy wody. Czasem trzeba jednak spróbować sytuacji trudnych. Zarządzania kryzysowego tak naprawdę najlepiej uczyć się w realu. Tamto doświadczenie z Kilimandżaro to była dla mnie lekcja cierpliwości. Teraz już wiem, że lepiej wykazać się cierpliwością, niż utracić ważną szansę. Ale też dzięki temu łatwiej mi zrozumieć i tłumaczyć błędy innych, gdy bliski finał podnosi poziom adrenaliny i czasem ludzie brną w niewłaściwe decyzje.

