Kluczem do udanej zmiany są ludzie
Rozmowa z Markiem Moczulskim, prezesem zarządu firmy Bakalland, o zarządzaniu zmianą, komunikowaniu się z pracownikami, roli działu HR w firmie, fali sukcesji w rodzimych polskich organizacjach i wynagradzaniu zarządów

Nazywają Pana „doktorem firm” z powodu uzdrawiających zmian, które Pan wprowadzał. Jak bardzo szokowe to były terapie?
Wolałbym określenie „ordynator”, ponieważ zawsze działamy w zespole. Rzeczywiście każda zmiana może być dla ludzi szokiem. Na szczęście nie musiałem dokonywać tak dramatycznych rzeczy jak zamykanie zakładów, choć w Agrosie byłem zmuszony do likwidacji części linii biznesowych, co wiązało się z redukcją zatrudnienia i sprzedażą zakładu, ale miejsca pracy pozostały. Natomiast w Mieszku odbyła się kompletna reorganizacja portfela produkcyjnego bez żadnych zmian w samych zakładach. Ale wewnętrzne zmiany były ogromne i właśnie to jest często terapią szokową. Trzeba było zacząć pracować w zupełnie inny sposób, co wiązało się z kompletną zmianą mentalności. W takich sytuacjach ludzie często albo nie nadążają za tempem zmian, albo nie potrafią zmienić przyzwyczajeń i pracują tak, jak pracowali dotychczas. Elastyczność jest cechą indywidualną. Powtarzałem, że jeśli nie potrafisz, a chcesz, to mogę cię trochę nauczyć, ale jeśli nie potrafisz i nie chcesz, to nic tu nie da się zrobić.

